.........................Życie czasami aż boli.........................
O autorze
www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws

Glittery texts by bigoo.ws

image hosting for myspace

image hosting for myspace

IRA
"Bezsenni"
By Inventive

Szablony i muzyka na bloga
Photobucket Poezja cool myspace layouts

cool myspace layouts

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl E-sancti.net blog quicksnake.pl
Fantasy Myspace Comments
MyNiceProfile.com 2011 już za:|2011 już ma:
Открытки анимации к Новому году Kalina Janowska - uratuj mnie! PustaMiska - akcja charytatywna fotogalerija
RSS
niedziela, 20 kwietnia 2008
Los uproszę
Zasnute oczy zamyśleniem
Błądzą gdzie spływa deszczu kropla
Daleka droga raduje serce
Które się zbudzi znów w tamtych oknach

Miasto tętniące przyjaznym rytmem
Dusza się cieszy jak u dziecka
Znajome piękno na spacerach
Tak bliska dla mnie tamta ścieżka

Serce wypełni znowu młodość
Wszystko oddam za szczęścia chwilę
Wielkie tęsknoty mnie rozdarły
I w samotności od lat żyję

Chcę tulić szczęście znowu do serca
Na spacer wyjść późnym popołudniem
Nacieszyć oczy barwą kolorów
Tam kwitną kwiaty pachnące cudnie

Poczuć jak w żyłach krew znowu krąży
Tej egzotyce wyszepczę - Witaj!
Te smutne oczy zamienię w radość
I los uproszę - Szczęście nie znikaj!

niedziela, 30 marca 2008
Sama siebie nie poznaję
Zapomniałam jak we włosy wplata się kwiaty
Zapomniałam jak się śmieje na co dzień bez powodu
Zapomniałam czym jest szczęście dane chwilą
Zapomniałam siebie z tamtych lat

Przeszłość  -  boleścią
Przyszłość  -  ułudą
Kalendarz odwrócił kolejną kartę
Zegar wybija nierówny rytm życia

Nie ma już błagalnych gestów do nieba
Nie ma już kolorowych tęczy pod powiekami
Nie ma  . . .
Nie ma  . . .

Kim jestem
Że sama siebie nie poznaję ?

Licho
Cicho, cicho, cicho
Obok mnie krąży licho
Jak go capnę za kołtuny
Niech nie będzie oburzony

Drażni mnie jego przylepność
Denerwuje mowy mętność
I ten strój taki bez smaku
Już nie wspomnę o manierach
wielkim  braku

Głowa pusta i w dodatku łysa pała
Toż ze wstrętu cała będę zaraz drżała
Konto puste, domu nie ma, ni auta
I fałsz w oku, ale sztuka z niego kuta

Wszystko chciałby, lecz nie dając w zamian nic
A to jego wykształcenie zwykły pic
Co to serce nawet nie wie taki śmieć
Za to cudze dobre serce chciałby mieć

O kulturze chyba w życiu swym nie słyszał
Od pijackich swych urojeń w głowie się miesza
Czy poznajesz się w opisie ty cwaniaku ?
Takich mętów pełno jest na każdym kroku

Dobra rada  -  traktuj takich jak powietrze
Ich przysięgi są jak zgniła trawa na wietrze
Więc dokopać takim śmieciom do żywego
Nigdy z takich nie ulepisz coś pożytecznego

Losie nie ...
Zimny strach wyciaga macki
Przerażeniem kryje oczy
Serce bije coraz głośniej
Czekam, skąd padnie cios

Zegar wybija kolejną godzinę
W głowie gonitwa myśli
I tylko jedno błaganie
Losie nie  . . .

Czara goryczy już pełna
Cierpieniom nie widać końca
Jutro  . . .  co przyniesie jutro
Nadzieje rozpływają się we mgle

Odarty z piękna
Życie przebiega w samotności
Chociaż wspaniale potrafisz żyć
Złudną nadzieją jest dar miłości
Piękno odeszło, zerwana nić

Kroczysz wędrowcze trudną drogą
Masz przeciw sobie okrutny los
Serce skostniało wielką trwogą
Czasami dusza płacze w głos

Chociaż miraże pięknej miłości
Śnią się, byś mógł ją w dłonie brać
Nie chciej od losu złudzeń, litości
Za chwilę prawdy chciej siebie dać

Nie ważne cele, nie ważna cnota
Wzajemnych uczuć jest tutaj brak
Mocno zamknąłeś swych pragnieś wrota
Odarty z piękna jesteś jak wrak

Samotność
Dwojga ludzi samotność
Dotyki niosące cierpienie
Myśli okryte tęsknotą
Krzyk o siebie, o bliskość

Pomiędzy sercami cisza
Przeraża swoją siłą
Natłok splątanych wczoraj
Niemoc pierwszego jutra

Pośród miliona istnień
Ból zatrzymał kroki
Mur nie do zwalenia
Brak wiary na razem

Życie to nie bajka
Życie to nie bajka
Nie teatr, nie groteska
Życie tworzy dusza
I serce które w piersi mieszka

Życie to upadki
Wzloty gdy czas sprzyja
Puste czasem dłonie
Gdy powoli mija

Życie to poezja
Z tęskną nutą w duszy
Wyciągnij przyjazne dłonie
Serce ten mur skruszy

Życie krótką chwilą
Każdy dzień pokochaj
Żyj tym co piękne w tobie
U kresu nie szlochaj

Życie  . . .  wieczna tułaczko
Pogoni za marzeniami
Nie wszystko od nas zależy
Czasami pozostajemy sami

Nie zadawaj pytań
Nie zadawaj pytań
Co ci jutro przyniesie
Nie omijaj szczęścia
Jutro możesz go nie mieć
Nie miej w sercu złości
Szkoda na to czasu
Zagraj z losem o życie
O to zagrać warto

środa, 26 marca 2008
Kobieta, żona, matka
Kobieta ciągnie kierat ponad siły
Swoją wewnętrzną z duszy mocą
Dom, dzieci, mąż oraz praca
Nikt nie przychodzi jej z pomocą

Czasem bezsilnie z wysiłku upada
A mąż popędza złością co świszcze
Takie jest życie w małżeńskim stadle
Jęczysz  -  "Mą duszę przez życie zniszczę"

Gorycz do serca przylega na wieki
Pośród boleści tkwi samotna ona
Cierń rani serce za przeszłości ufność
Nieludzka tresura w mężowskich dłoniach

Tłum nieszczęśliwych kobiet wokół jęczy
Co dnia spotykam wiele podłych ludzi
Ranią serca, zabijają dusze
Nic nie jest w stanie ich litość wzbudzić

Wizerunek dzisiejszej ojczyzny
Nie bij pokłonów, nikt tego nie wart
Wyniosłym czołem witaj poranki
Zgorszone twarze wierzących głupców
Zgniłym powietrzem brudzą firanki

Taniec szaleńców z prostacką duszą
Zamiast sumienia fanatyzm ściele
Zazdrość o twoje lepsze jutro
Skręca te dusze w obłędnym kościele

Nędzne łachmany jadem ziejące
To dusz okrycie własnej zgnilizny
Płaskim zaduchem ich małe serca
To wizerunek dzisiejszej ojczyzny

Cele tylko dla siebie
Nie chcesz zapomnieć tego piękna
Gdy okrywało to serce szalejące
Dziś na tej twarzy ponury uśmiech
Grymas pogardy wygiął usta kpiące

Choć świt nad głową kłania się nisko
Pyzata buzia słońca uśmiechnięta
Chwile straciły powłokę nadziei
Zraniona dusza pozostanie zamknięta

Co z tego że głupca twarz się raduje
W obłędnym pląsie krąży wokół ciebie
Dziś umiesz patrzyć na inne szczęście
Bo w duszy spokój, a cele tylko dla siebie

Uwielbiam być leniem
Jak trudno wstawać rano
Gdy sen trzyma głowę ciężkawą
Usta wykrzywia ziewanie
Ratuję się wtedy kawą

Ciało mam takie leniwe
Pierś śle żalu westchnienie
Tyle mam dzisiaj zajęć
A gdyby tak nie robienie ?

Przez szyby jeszcze coś widać
O praniu myślę z pogardą
Żelazka chyba nie znajdę
Już siadam przy kompie twardo

Ktoś głupi wynalazł pracę
Ten chwyt jest poniżej pasa
A gdyby tak znów się położyć
Marzeniem swą duszę wyhasać

Dziś jeszcze ustawię grafik
Dla prac mi nie dozwolonych
Każdemu przecież wolno
Wynaleźć strategię obrony

Wszystko by było dobrze
Lecz jedno mi humor psuje
Ta sterta siedząca w zlewie
Aż mózg się od tego lasuje

Tak płaczę tu dzisiaj nad sobą
A muszę już wracać na ziemię
Nikt za mnie palcem nie kiwnie
Lecz jakże uwielbiam być leniem

sobota, 22 marca 2008
Jajeczne świątko

Pędzi zając z wielkim jajem
Za nim gna biały baranek
Krzyczą "święta już za progiem"
A dopiero wstaje ranek

Więc gosposie się krzątają
Żeby baby zdążyć upiec
Te piaskowe bez zakalca
Nie zarobi obcy kupiec

Sieją mąkę na stolnice
Moc dodatków szczodrą ręką
Aż im lica pokraśniały
Baby piękne zaraz będą

Dzieci wyciągnęły farby
Żeby jaja pomalować
Te, co mama malowała
To się tutaj mogą schować

Tylko męska część się leni
Jak to zwykle przez rok cały
Przy gotowym lubią zasiąść
Co sie pyszni na obrusie białym

W Boże Rany sprać im tyłki
I zapędzić do pomocy
Piwne brzuchy zlikwidować
Przeszkadzają przecież w nocy

Pomalować im co nie co
Niech i u nich są pisanki
A w Dyngusa zlać solidnie
Spokornieją jak baranki

Moczą więc te swoje jaja
Już od Środy  Popielcowej
A w sobotę żony pędzlem
Pomalują  . . .  i gotowe

Święć sie święć jajeczne świątko
Z pisankami i Dyngusem
Niech się buzie wszystkim śmieją
Ja życzenia wysłać muszę


Wszystkim życzę wesołych świąt

K A S I A


piątek, 14 marca 2008
Polskie biedy
Wielkie biedy w Polsce siedzą
Jedna bieda rządzi wioską
Grzbiet się krzywi od harówy
Bieda twarze pisze troską

Druga bieda jest w miasteczkach
Robotnikom psuje życie
Urzędnikom, rzemieślnikom
Szczęście niszczy w domach skrycie

Trzecia bieda w dużych miastach
Siedzi w domach u tych właśnie
Co nie mieli szczęścia w życiu
Lepszą pracę dostać właśnie

Czwarta bieda z emerytem
Czy ta na wsi, czy ta w mieście
Starych wpędza do rozpaczy
Żyć nie daje, tylko gniecie

Piąta bieda bezrobotnych
Oraz kalek bez przyszłości
Wciąż zagania ich do grobu
Już nas każda tutaj złości

Tylko kilku w dużych miastach
Bieda nic nie może zrobić
Te zamknięte elit kręgi
Swym przepychem chcą tu zdobić

Tak wygląda nasz kraj mały
Nic tu kłamstwa nie pomogą
Wszyscy wiedzą jak się żyje
Chociaż głupcy innych zwodzą

niedziela, 02 marca 2008
Matematyka
Dwa plus dwa to chyba pięć
Tak z rachunków mi wychodzi
Liczę wszystko po swojemu
Czy to komuś tutaj szkodzi ?

Żądzę dodać do pragnienia
Mnie wychodzi śmieszny duet
Czegoś tutaj mi brakuje
Żeby dłonie były czułe

Serce z duszą żadna para
Każdy może zawsze skrzywdzić
To  co miękkie nie obronisz
Delikatność każdy widzi

A kobieta plus mężczyzna
To jest bomba zegarowa
W każdej chwili coś pierdyknie
Do awantur też gotowa

Więc z rachunków tu wynika
Do kobiety dodać kasę
Szczęśliwości nie ma końca
Na policzku zaraz widać krasę

Gęś
Szła stara gęś szeroką ulicą
Pióra jej zdobi śmieszności szata
Na pustej głowie kapelusz próżności
Choć widać wiek,
to zachowuje się jak smarkata

Coś tam zagęga do bliźniego
Całkiem bez sensu jak to ona
Na mądre słowo nie zna odzywki
Wnet chyłkiem czmycha spłoszona

Tłum takich gęsi co dnia kroczy
Kto umie patrzyć, to rozróżni
Plewy od ziarna zatrutego
Żałosny widok, gdy jesteśmy próżni


Tęsknota, miłość, pożądanie
Czarną barwę ma tęsknota
Kleszczami dusi serce
Zniechęceniem kreśli życie
Pozostawia puste ręce

Miłość błyszczy na czerwono
Rozwiewając czule włosy
Rozjaśniając puste twarze
Wciąż schylone od tęsknoty

Pożądanie to pragnienia
Ciała, co się w bólu skręca
Pragnie, by dać mu spełnienie
By ucichła w  środku męka

Los bajkę zamieni
Chociaż mnie od dawna już nie widać
Cichych kroków w przyszłość nikt nie słyszy
To na swojej drodze o barwach tęczy
Słychać równy oddech w niepojętej ciszy

Śpiew się z piersi wciska
w wszechświata przestrzenie
Serce tętni życiem ogrzane czułością
Myśl dosięga nieba tą późną godziną
By otulić ziemię delikatną miłością

Deszcz obmyje oczy, wiatr rozczesze włosy
Mój anioł swe skrzydła wokół mnie rozłoży
Los bajkę zamieni na prawdziwe jutro
I szczęście do pustych dłoni włoży




Piórko
Lekkość uczuć jak to piórko
Co w otchłanie potem wpada
Zanim przebrzmi jego chwila
Błyszczeć chce jak tęcz kaskada

Chce też ciepła jak my wszyscy
I od losu tych czułości
Zanim czas jego już minie
Zaznać pragnie też miłości

Wiatr go niesie lekką falą
Deszcze czasem puch smagają
Jego loty są radością
Zwłaszcza gdy go tu kochają

Nie uciekajmy przed samym sobą
Nie uciekajmy przed samym sobą
Przed problemami i przed wszystkim
Bierzmy za bary trudne życie
Nawet gdy mamy grunt zbyt śliski

Czasami warto z życiem się zmierzyć
Przejść na jaśniejszą godziny stronę
Nie oglądając się już za siebie
Gdzie pozostały nadzieje utopione

Los bywa czasem niełaskawy
Krzywe odbicia dają lustra
Wyciagasz rękę po złudne szczęście
Lecz twoja dłoń pozostaje pusta

Ale po mrokach zawsze przychodzą
Ciepłe promienie w naszych planach
Musimy tylko myśleć rozsądnie
I nie przebywać w czterech ścianach


Żyj pełnią
Żeby przeżyć piękno chwili
Oddaj siebie mu bez reszty
Zatrać się po blady świt
Dla tych wrażeń warto żyć

Nie trać czasu na drobiazgi
Wyrzuć z duszy wszelki wstyd
Rodzisz się nie żeby cierpieć
Ale żeby pełnią żyć

Chcesz pochwycić
Chcesz pochwycić ciepło w dłonie
Nawet deszczu wszystkie krople
Żeby smutek się zamienił
W radość, co od szczęścia łez moknie

Chcesz pochwycić skrawek nieba
Chociaż niebo chmurą straszy
Żeby miłość gościć w sercu
Trzeba co dnia żyć inaczej

Chcesz pochwycić gwiazdy z nieba
Potem razem z nimi siądziesz
Tam, gdzie jasne tańczą myśli
Jeśli chcesz, to usiądź koło mnie

Chcesz pochwycić czułość ramion
Drżenie co jest w piersi pąkach
Te pragnienia z głębi ciała
Co zaklęte w ciszy dzwonkach

Chcesz pochwycić iskry w oczach
Dziś obmyte świeżym deszczem
Poczuć blisko wszystkie żądze
Ciała, co ma silne dreszcze

Chcesz pochwycić  . . .
Więc łap

Poskromić złośnicę
Złości się dziewczę, że nie ma wzięcia
Że stary ojciec nie doczeka zięcia
Że matka płacze z braku wnucząt
Że siostry dawno swe dzieci uczą

Trzęsie się cała od tej złości
Że nikt nie przyjdzie do niej w gości
A prawda taka przecież jest
Diablicę nawet oleje pies

Przestań śnić
Wyciągasz ręce do człowieka
Ale on czasem na nie napluje
Ugodzi jadem w krótkiej chwili
Czernią wokoło ciebie maluje

Przy nim nie zalśni jasne słońce
Ciepłem nie wskrzesi twojego dnia
Zniszczy uczucia, zabije duszę
Bo jego celem trucizny jad

Lepiej pozostań nadal samotny
Niech twoje serce przestanie śnić
Okrutne czasy, okrutny czlowiek
Chociaż z uśmiechem, lecz w głębi zły

Ścieżka życia jest kręta
Ścieżka życia jest kręta, stroma
I nie zawsze wygląda z ukrycia
Miłość, co ułudą jest naszego życia
O czym każdy się na końcu przekona

Plecy bolą od ciężkiego krzyża
Chociaż jesteś człowieku bez winy
Tylko czasem pojawia się chwila
Że po kwiatach stąpasz przez doliny

Ufnie kroczysz za przyjacielem
Co fałszywość ma w swoich planach
Gdy się znudzi swoją zabawką
Wtedy znowu pozostajesz sama

Miłość  . . .  jest to ziarno goryczy
Taka prawda już w sercu została
Złudny obraz tęsknoty duszy
I nadzieja pogrzebana cała

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20