.........................Życie czasami aż boli.........................
O autorze
www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws

Glittery texts by bigoo.ws

image hosting for myspace

image hosting for myspace

IRA
"Bezsenni"
By Inventive

Szablony i muzyka na bloga
Photobucket Poezja cool myspace layouts

cool myspace layouts

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl E-sancti.net blog quicksnake.pl
Fantasy Myspace Comments
MyNiceProfile.com 2011 już za:|2011 już ma:
Открытки анимации к Новому году Kalina Janowska - uratuj mnie! PustaMiska - akcja charytatywna fotogalerija
RSS
niedziela, 05 marca 2006
Jak myśleć by wszystko rozumieć

Przeźroczysty miraż
Na wydumanym niebie
Leciutki powiew, przypominający
Taniec motyli  ...
Czy jesteś tam sama ?
A może to poszarpana
Przez ludzi zadana rana  ...


piątek, 03 marca 2006
Kochankowie XXI wieku

Cisza, już wieczór
Siedzę sama przed komputerem
Po drugiej stronie TY
Wirtualna iluzja słów

Niby jesteśmy, ale nas nie ma
Coś do mnie mówisz  -  nie słyszę
Myśli lecą do ciebie
Slychać echo stukających klawiszy

To nowoczesna randka
Połączenie wirtualną siecią
Jesteśmy z sobą złączeni
My, kochankowie XXi wieku




niedziela, 26 lutego 2006
Po sąsiedzku

Rodzinka z meliny
Z "myszkami" w głowie
Świat realny
To dla nich pustosłowie

Wszyscy tam co dnia
Chodzą na bani
Wszak wciąż się leje
Wóda do krtani

Język z rynsztoka
Dla nich "polszczyzna"
Kopać, ubliżać
Żadna nowizna

Co dzień tam słychać
Ryki nie ludzkie
Co to jest spokój
To dla nich nie ludzkie

Przychodzą do nich
Tylko same męty
Przynosząc wódę
Do chamskiej zachęty

Wszak prawda taka
Każdy ją zna
Swój do swojego
W te pędy gna

W niedzielę pędzą
Pierwsi pod ołtarz
Lecz prawda o nich
To dla nich zwykła potwarz

Lubią sąsiadów
Co dnia podglądać
A później zmyślać
Obmawiać, głupio osądzać

Plotkami żaden
Tam nie gardzi
Zachlane cwaniaczki
Napuszeni, jacy to oni twardzi

Mądrość, kultura
Tego nie znają
Chora rodzina
Tylko żal ich małych dzieci
Bo podłe życie mają


Wokół nędzarze

Bezmiar spojrzenia, ogrom czułości
Wszystko w spojrzeniu miałam
Wielką namiętność, kwitnącą miłość
Wszystko mi jesień zabrała

Nie tonę w pragnieniach, bzdurnych czułościach
Skałę, realizm mam dziś w spojrzeniu
Spokojna głowa, życie wygodne
Wokół nędzarze w zapatrzeniu



Dobra rada

Ból lecz obojętnością
Gdy wokół podły świat
Trzymaj takich na dystans
Nie każdy tobie brat

Ból leczy się pogardą
Nikt cię nie zrani już
Po co nam głupie serce
Gdy świat jest inny tuż

Ból zostaw hen tam w tyle
Kpić, szydzić  -  to jest świat
Z ironią krocz do przodu
Dzisiejszych czasów będziesz wart

Ale czy zawsze będziesz człowiekiem ?


Zakopałam uczucia ...

Zakopałam uczucia
Do tych czasów nie pasują
Musisz być kobieto twarda
Sami ludzie ciebie psują

Wszystkie dawno już zatruli
Marzenia kuszące
Obrzydzili miłość
Zgasili nawet słońce

Brud i smród zabija
Chamstwem dopełnione
Obrzydzi każdego mężczyznę
Miłość  -  to już skończone



Moja myśl

Powoli się rodzi
Z delikatnej sieci
Z nocy w dzień
Ze smutku w radość

Cichy śpiew słowika wpadający w ucho
Tworzy bukiet kolczastych róż
To symbol połączenia miłości z bólem
Zanim słońce rozjaśni niebo

Pod powiekami opowieść senna
Królewicz na pięknym rumaku
Echo przedrzeźnia ulotną baśń
Schowaną w cudzej wyobraźni

Zamknięte drzwi nie otworzą się nigdy
Ludzkie chichoty włożone w duszę
Połamane kwiaty prawdziwej wiary
Wszystko składam w ofierze w ludzkie dłonie


Postanowienie

W samym środku życia
Z duszy uniesienia
Radość w głębi serca
Z własnego istnienia

Życie takie proste
Już na zawsze pusta dłoń
Tylko samotne życie
Aż pochłonie niebytu toń

Spopielone marzenia
Emocje zamknęły ujścia
Cele życia inne
W piersi wolna dusza

Niepotrzebni ludzie
Na kamieniach dróg
Wolność moja miłość
Aż do nicości wrót


Nie szukaj miłości ...

Nie szukaj miłości w życiu
Bo to wszystko jedna marność
Gdy czegoś bardzo pragniesz
Spotka cię tylko przykrość

Pamiętaj  -  samotność może dać szczęście
Inne uczucia często ranią
Pozostawiając niesmak i wstręt
Więc nie goń już za nią


sobota, 25 lutego 2006
Droga życia

Rodzisz się po to, żeby umrzeć
Co rok przybywa ci lat
Za to sił wciąż ubywa
Nie zawsze cieszy świat

Przeżywasz upadki i wzloty
Brniesz dalej, choć chęci brak
Już nie poznajesz ludzi
Kto wróg, a kto twój brat

Tak już będzie do końca
Bo szczęście, to wielka bzdura
Każdy inaczej go widzi
Co by było, włóż już do "wczoraj"


Sporo takich wokół

Ścigają nas wzrokiem
W słońcu i w cieniu
Chcesz upolować
Co widać po przyrodzeniu

Jesteś muskułem
Ze śliną na pysku
Playboy, cwaniaczek
Taki z odzysku

Nierób, szaleniec
Co wiecznie stęka
Honor, ambicje
Poniżej pępka

Pijus wspaniały
Co "białe myszki"
Co dzień się roją
W mózgu jak błyski

Czy się poznajesz
Nędzna łachudro ?
Dla ciebie życie
To wielkie gówno



Beznadzieja

I pójdziesz tą krętą ścieżką życia
Gdzie na końcu czeka spokój
Z burzą w myślach i zamkniętym sercem
Z pustym wzrokiem skierowanym w dal

Tylko te nogi będą nieść coraz wolniej
I z rąk pospadają wszystkie sny
W kąciku duszy snuje się pajęczyna
Echo myśli pojękuje coraz ciszej


Cierpienie

Cierpienie przychodzi od partnera
Wyrywa ciepło z głębi duszy
Pazury wpija w kochające serce
Nic go na świecie nie wzruszy

Cierpienie wżera się w myśli
Nie daje spać, piękne sny płoszy
Zniewala w bólu, niszczy nadzieje
Zostawia pustkę, by radość zagłuszyć

Cierpienie zabija wiarę
Niszczy wolę walki powoli
Mieni się barwami okrucieństwa
Całego człowieka potrafi zniewolić



Dziś już wiem ...

Dziś już wiem kim człowiek, a kim cień
Dziś już wiem co ma wartość, a co tylko błyszczy
Dziś już wiem ile kosztuje życia dzień
Dziś już wiem co człowieka naprawdę niszczy

Kocham każdą minutę życia
Z wiatrem co dzień pląsam
Wącham aromat kwiatów
Żyję

Niepotrzebne mi cudze pomysły
Niepotrzebne mi czyjeś rady
Niepotrzebne mi szczęście we dwoje

Jestem szczęśliwa
Dlatego
Bo jestem sama


Prawdziwa moja miłość

Od nowa buduję siebie
Uczę się szczerego uśmiechu
Gdy buzia się cała rozjaśnia
Nie potrzeba lepszego leku

Bez płaczu ponosić porażki
Gdy przeszkód za dużo na drodze
Omijam lub  przeskoczę
W mych celach przeszkoda nie pomoże

Przeszłość upycham do worka
Zapominam co już było
Wrzucam w głęboką wodę
By się z pamięci wszystko zmyło

Z nadzieją patrzę w przyszłość
Mieni się kolorowo
Jestem spokojna, szczęśliwa
Ptaków śpiew nad głową

Pytasz, skąd takie szczęście
Co serce otula radością ?
Daję prawdziwą odpowiedź  -
Samotne życie moją miłością



Przebudzenie dnia

Rozbłysło świtem niebo
Błękitem pomalowało świat
Budzący się sennie i drżąco

Pojaśniało blaskiem
Ukazując bajkowy czar
Kielichy kwiatów
Przepełnione wonią dygnęły w pokłonie

Ranne zorze rozbłysłe rubinem
Chylą głowy hen za horyzont
Rozjaśniając wszystkie uśmiechy
Budząc ptaki z nocnego snu

Pełen krasy w majestacie dnia
Kolorowy motyl rozłożył skrzydła
Ziemia budzi się z zimowego snu
Jeszcze odmawiając ranne modlitwy




Dziś

Dziś cisza do mnie się śmieje
Jak mam zaufać jej słowom
Ciemność to siostra blasku
Gnająca ku przestworzom

Dziś niebo się do mnie śmieje
Chmurkami pisze miłość
Niebu już też nie ufam
Przygniata do ziemi siłą

Dziś ty do mnie się śmiejesz
Śmiejesz, czy może wyśmiewasz
Po co ci moje serce
Skoro i tak nic mi nie dasz



Nie pozwolę

Wiatr goryczy gdzieś mnie gna
Niesie w dal krzyk z głębi duszy
Niech nikt tego już nie słyszy
Wokół muru nikt nie skruszy

Wzrok okala przestrzeń wokół
Dawno już umarła wiara
Myśli krążą innym torem
Życie moje to nie kara

Pragnieniom z głębi serca
Życie dawno zamilknąć kazało
Radość w duszy z tej wolności
Nie pozwolę, by jakieś licho mi to odebrało




Cały rok

Styczeń, luty, no i marzec
To miesiące takie białe
Z samych gwiazdek są puszystych
Bieluteńkich i błyszczących wspaniale

Kwiecień, maj i ciepły czerwiec
Ściele ziemię bujną zielenią
Niesie nam kwiatów bukiety
Które płatkami się do nas śmieją

Lipiec, sierpień, piękny wrzesień
To upalne, cudne miesiące
Złocą łany, niosą jabłek kieszeń
Aromatem słońca pachnące

A październik ze złotymi farbami
Pomalował wszystkim drzewom liście
By listopad ich swym wiatrem unosił
Lekkim mrozem ustroił srebrzyście

No i grudzień z pięknymi świętami
Co rozbrzmiewa zewsząd kolędami
W ten ostatni miesiąc roku
Bóg narodził się w stajence pomiędzy bydlętami

Piękny roku z dwunastoma miesiącami
Każdy z nich posiada odrębne piękno
Widzisz go, gdy bardzo kochasz życie
Bez słoneczka jak kwiat bez wody
Wszystko wokół by zwiędło



Słowa

Słowa dodają życia
Mogą umilić chwile
Wywołać uśmiech na ustach
Zamienić duszę w motylek

Słowa dodają odwagi
Podnoszą schyloną głowę
Prostują chwiejne kroki
Sprawiają w duszy odnowę

Słowa dodają szczęścia
Serce budzą do miłości
Otulą mgiełką ciepła
Ciałom dodają zmysłowości

Słowa mogą ubliżyć
Zadać rany bolesne
Kroić niby nożem
Gorsze, niż rany cielesne

Słowa mogą zabić
Odebrać chęć do życia
Prowadzić do samobójstwa
Zniszczyć całego człowieka

Słowa mogą rozśmieszyć
Takich nam słów brakuje
Bo tylko nędza wokół
A słowo niewiele kosztuje


czwartek, 23 lutego 2006
Szukanie piękna

Z wyciągniętą dłonią
na obrzeżach zwątpień
stąpa
dusznym zapachem pośpiechu
niczym mglista zjawa

Płynąc coraz dalej
myli krok
wśród nie istniejących ścieżek

Może w kielichu wyblakłego kwiata
albo w syrenim zawodzeniu
ukryło się
to zapomniane piękno

Nicią babiego lata
zaplata warkocze

A może w barwach tęczy
zapatrzone w kolory
przystanęło

Jej długie palce
przeczesywały liście drzew
słuchając wiatru zawodzeń

Nieruchoma twarz
pochylała się coraz niżej
zagłębiając nadzieje w czerni


Rodzinna fotografia

Trzymam w ręku fotografię rodzinną
Nie widać szczęścia na tych twarzach
Co to jest miłość nie było nam dane
Może dlatego jej nie znamy
Nie rozumiemy

Rodzina to nie jest szczęście
Szybciej nawiążesz nić z obcym
Nie ma za czym tęsknić
Nie ma po co sięgać
Uczucia to wymyślony banał


By przetrwać

Otoczyć się ciszą, spokojem
Poezją z serca pisaną w słowach
Odsunąć, odgrodzić się od ludzi
 Zapomnieć co można kochać

Jesteś w swoim życiu
 Tutaj i teraz

 Dni szare powoli mijają
To co zaczynamy, z uporem kończymy
 Ukochana książka otwarta na stole
 Już nie myślimy co by mogło być

Trzymamy się twardo życia
Aby przeżyć  ...  przetrwać  ...

Gdy nadejdzie nasz czas
Nie żal będzie odchodzić
Tylko ta maleńka łezka w piersi
Że nie było się tam
 Gdzie były wszystkie marzenia

 Ale teraz żyjemy i walczymy
Żeby przetrwać  ...


1 ... 16 , 17 , 18 , 19 , 20