.........................Życie czasami aż boli.........................
O autorze
www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws

Glittery texts by bigoo.ws

image hosting for myspace

image hosting for myspace

IRA
"Bezsenni"
By Inventive

Szablony i muzyka na bloga
Photobucket Poezja cool myspace layouts

cool myspace layouts

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl E-sancti.net blog quicksnake.pl
Fantasy Myspace Comments
MyNiceProfile.com 2011 już za:|2011 już ma:
Открытки анимации к Новому году Kalina Janowska - uratuj mnie! PustaMiska - akcja charytatywna fotogalerija
RSS
poniedziałek, 30 października 2006
Skarby dla ludzi

Każdemu ciepłe słowo
Gdy cierpisz i gorzko płaczesz
I chętne ucho, niech słucha
Gdy smutki swoje tłumaczysz

Każdemu ciepłe uczucia
Te gesty, te przytulenia
Czasami takie zwyczajne
Lecz dla nas niezbędne
Do życia, do istnienia

Każdemu ciepły uśmiech
By więzi nie zostały zerwane
Te dary ludzkie dla ludzi
Jak skarb niech będą podarowane

Rozmowa

Dusza rozmawia z własnymi myślami
Oczy zamknięte od ciężkiej powieki
Nogi znów biegną, wszak świat przed nami
Wokoło cisza trwająca na wieki

Uchwyć swe życie w wyciągnięte dłonie
Zapnij swą przeszłość na guzik ostatni
Wstaw ciepłą iskrę w kieszonkę serca
Niech świat znów wyda ci się bratni

Namaluję cię . . .

Namaluję cię kolorami jesieni
Zanim wspomnienie nie zginie
Jesteś dla mnie ciepłym tchnieniem lata
I tych smaków w wytrawnym winie

Namaluję cię delikatnym piórem
Czuję dotyk, gdy wyciągam dłonie
Ciepłych słów cały piękny bukiet
Zawinięty w tęczowym celafonie

Namaluję cię własną wyobraźnią
Głosem duszy, wszystkich swoich myśli
Blaskiem słońca, migotaniem gwiazd
Gdy zamkniętym oczom czasami się przyśni

Namaluję cię każdym dniem zwyczajnym
Gdy ciało zmęczone pracą
Wszystkie smutki trapiące innych
Bo rozumiem, dlaczego ludzie płaczą

Namaluję cię życie

niedziela, 29 października 2006
Cichy wieczór
Cichy ciemny wieczór
Znów rozbudził myśli
Jasne słońca blaski
Sercem mogę wyśnić

Te blaski pozbieram
Przykleję do wzroku
Niech dni mi rozjaśnią
Duszy niosąc spokój

Niech cisza panuje
By myśli usłyszeć
Serca nuteczkami
W kołysce kołyszę

Barwne obłoki
Gwiazdami posieją
Tam, gdzie koniec nocy
Ustroją nadzieją

Jesień

W cichym śpiewie wiatru
Wciąga oddech jesień
Barwnym liści tchnieniem
Kosz dojrzałych owoców niesie

Na buzi uśmiech ma mokry
Włosy rozsypane wokół ucha
Ciepłem, czy zimnem uściśnie
Coś czepcze  . . .  posłuchaj

Serce spokojne . . .

Serce spokojne i zawsze rozsądne
Nie lubi bzdur ze snów płynących
Dusza rozróżnia prawdziwy obraz
W absurdzie życia czasami tkwiącym

We wszytkich porach roku
Rozum ma własne wybory
Mylne kroki zawraca
Na życia proste tory

Uczucia pędzą na skrzydłach mysśi
Drogę oświetla słońce promieniami
By serce samym ciepłem otulić
Rozjaśnić oczy pięknymi wspomnieniami

sobota, 21 października 2006
Czysta kartka
Twój cień tuż obok w blasku księżyca
Odbicie życia pada na skronie
Zaklęty w ciszy jak tajemnica
Leciutko głaszcze spuszczone dłonie

Zagląda w oczy ze splotu liści
Gdzie słychać dzwony w ciemnej kaplicy
Drzwi zamknął przeciąg zgarbionych myśli
W wieczornej ciszy

Już dziś nie słychać śpiewu słowika
Pod wysokim nagim drzewem
Chłód martwą duszę w piersi przenika
Tego nie widać, nikt o tym nie wie

I tylko wiatr błądzi pod powiekami
Wsłuchując się w serca bicie
Uśmiech odszedł wraz z marzeniami
Znów czysta kartka twojego życia

sobota, 14 października 2006
. . . czy wystarczy woli ...
Masz różne wartości życia
I nie wiesz co najważniejsze
Błąkasz się tu i tam
Walcząc, by życie było lżejsze

Mylisz ścieżki, tracisz wiarę
Donikąd ta droga prowadzi
Czy wystarczy woli na ostatni oddech
A może świat dawno cię zdradził ?

Pięść zaciskasz, twarz odwracasz
Za horyzontu jasne krańce
Dusza tęskni za spokojem
Czas cię sprawdza wiatru tańcem

Nie kładź serca przed rozumem
Nie stawaj do wątpliwej roli
Karty losu wiatr odwraca
W ziemskiej człowieczej niedoli

Twój czas
To twój czas, chociaż to taka małość
Oddech życia to twoja całość
Słychać już twego serca bicie
Pędzisz tam, gdzie rozkwita życie

Czas umyka jak ta rwąca rzeka
Dusza łka i wciąż czeka  . . .  czeka  . . .
Chociaż twe marzenia są takie małe
To tylko sny, a łzy w oczach są na stałe

Dziś brak odwagi
Tuliło cię życie
Rozjaśniało nadzieją
Budziło uczucia
Kiedy myśli pokornieją

Dziś brak odwagi
Siłą pozostała złość
Ciepło zamknęło wrota
I odeszła miłość

piątek, 13 października 2006
Dzisiejszy sen
Za oknem na dębie
Pęk błyszczących liści niby gwiazd
Księżyc z wysoka spogląda
Na uśpione ulice miast

Wiatr szumi kołysankę
Z dala echo mu odpowiada
Sny snują się pomiędzy myślami
Leniwe jak chmur gromada

Mrok tuli przyjaznymi ramionami
Kołysząc we śnie nocy tej
Nie budź mnie jeszcze świcie
Nie zabieraj z baśni mej


Puste zapałki
Chociaż oczy nadal błyszczą
I ta twarz tak rozogniona
Serce stygnie coraz szybciej
Moja miłość cichuteńko kona

Dusza słyszy nikłe szepty
Błądzące pomiędzy wargami
Wiatr już studzi te porywy
Wskrzesane pustymi zapałkami

I oddalam martwe lico
Posrebrzone łez kroplami
Pełne dłonie spopielałych uczuć
Zimna pustka pomiędzy nami

sobota, 07 października 2006
Cisza
Prosiłeś o oddech
O łyk świeżego powietrza
Prosiłeś o słońce
O cieplutki promyk

Teraz już nie prosisz
Teraz już nie sluchasz
Czas zatarł marzenia
Cisza rozsiadła się wieczna

Cukierkowe kłamstwa
Te cukierki są w kolorze zieleni
Zawinięte w papierki kłamstw
Niebo sypie wciąż na ludzi nimi
Ta poświata wokół się mieni

Ślad goryczy na języku malują
Twarz wykrzywia grymas zniechęcenia
I po co to komu ? Do czego ?
Ludzkie cienie jak najdalej od nich wędrują


Ochrona
Prostujesz sylwetkę dumą
Nie sięgasz do granic cnoty
Odwracasz głowę do słońca
By nie zmieszano cię z błotem

Prostujesz zaciśnięte pięści
By kamień  serca nie przygniatał
Dobre słowa znów układasz w ustach
By wrogi wiatr już je z myśli nie zmiatał

Dusza zziębła grzeje swoje lico
Widzi światło na wyciągnięcie dłoni
Te uczucia zasypane troskami kurzu
Budzący się dzień swymi skrzydłami chroni

Zakup za szybą
Ustawić się w kolejce przy apteki szybie
Poprosić lek o smaku radości
By przepędzić smutek z zakamarków myśli
Żeby życie wyglądało prościej

Wokół same twarze okryte beznadzieją
Szyba cicho jęczy pod natłokiem smutku
Odbijając myśli poplątane życiem
Ten zakup nie przyniesie pożądanego skutku

Wiatr szamocze włosy posiwiałe żalem
Żałosnych istot, wczoraj uśmiech mieli
Rozmyta recepta upada na ziemię
W aptece bez okien nadziei

Jesienny park
Kilka liści pozłoconych czasem
Miękko kołysane trawy
Roztańczony rześki wietrzyk
Już zaprasza wszystkie liście do zabawy

I te ptaki tam wysoko w górze
Które wiatr na swych skrzydłach kołysze
Dzikie gęsi mknące kluczem
Swym okrzykiem przerywają ciszę

* * *

Kiedy wkroczysz w kolorowe bramy
Tych alejek tak pełnych uroków
Zadumany przemijaniem świata
I tym stanem przynoszącym duszy spokój

Znów wyciągniesz swą bezradną rękę
By uchwycić w dłonie kilka nutek
Śpiewu ptaków i szumu gałęzi
By przepędzić z zastygłej twarzy smutek

Otoczony wirowaniem liści
Znów podnosisz pojaśniałe lico
Zasłuchany w brzmienie natury
Co otacza całą ziemię tajemnicą