.........................Życie czasami aż boli.........................
O autorze
www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws

Glittery texts by bigoo.ws

image hosting for myspace

image hosting for myspace

IRA
"Bezsenni"
By Inventive

Szablony i muzyka na bloga
Photobucket Poezja cool myspace layouts

cool myspace layouts

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl E-sancti.net blog quicksnake.pl
Fantasy Myspace Comments
MyNiceProfile.com 2011 już za:|2011 już ma:
Открытки анимации к Новому году Kalina Janowska - uratuj mnie! PustaMiska - akcja charytatywna fotogalerija
RSS
piątek, 28 września 2007
Szukam sensu
Samotnie się rodzimy
I umieramy samotnie
Walcząc o każdy oddech
Z rozpaczą w sercu
Że nadszedł już śmierci czas

Nic nie ukoi bólu
Że odejść nam dziś kazano
Że pozbawiono nadziei
By jeszcze choćby przez chwilę
Nacieszyć się pięknem tego świata

Po co się rodzić, po co umierać
Sensu nie widzę w tej samotni
Znów brak szeptu, który powietrzem
Dotyk nadziei, który muśnięciem koił
I to życie dane nam przez los?

Na ołtarzu mej pamięci składam całun
Prosząc tylko o szacunek dla mej duszy
Czas odmierza mylne kroki, kręte ścieżki
Szukam sensu zagubiona w świata przestrzeni
W ciszy nocy dziś tak czarnej, jak me myśli

środa, 19 września 2007
W nastroju jesiennym
Nikt nie zapyta jak się czujesz
Masz smutne oczy i serce
Złocista jesień powoli nadchodzi
Przysiadasz w fotelu zamyślona

Pytasz obłoków czym jest życie
Nie ma już ciepła w głębi duszy
Więzy rozerwał podmuch rzeczywistości
Zegar powowli odmierza czas

Zniknęły wczorajsze dobre myśli
Nawet melancholia nie znalazła tu kąta
Wypijasz kolejny łyk kawy
Już nikomu nie jesteś potrzebna

środa, 05 września 2007
Bez romantyzmu
Zbudziłam się wściekła jak osa
Znowu pogryzły mnie komary
Tapczan zbyt twardy, kołdra mi spada
I jak się nie mają śnić koszmary ?

Ptaki drą dzioby już od świtu
Chyba zupełnie oszalały
Wróble, co siedzą w moich rynnach
Kilka motyli zadziobały

Łajdaczą się koty  tuż obok domu
Miaucząc, że aż świdruje w uszach
I ja mam uśmiech mieć na buzi ?
Dzisiaj romantyzm mnie nie wzrusza

wtorek, 04 września 2007
By nie zapeszyć
Myśli zranione o twarde życie
Już nie sprawiają bólu
Zaplątane w biegi istnienia
Ustrojone kropelkami gorzkiej krwi
Przyplątały się jakby od niechcenia

Oczy już ich nie widzą
Przeszły spróchniałą ścieżką
Otuliły się czarnym szalem
W rękach dzierżą wypalone lichtarze
Na ustach szydercze uśmiechy
Stały się maską codzienną

Niech nikt nie pyta po co
Osnuta dusza pustką i chłodem
Źródła łez wyschły
I tylko czasem odwracasz twarz w przyszłość
Ukradkiem
By nikt nie widział, nie zapeszył

Lato minęło
Jej czułe serce tęskni czasami
Za ciepłym słonka dotykiem
Za śpiewem ptaków i za łąkami
Po nich skaczącym polnym konikiem

Wszystkie marzenia budzą się latem
Jak zapisane sonety wierszy
Otwierasz duszę przed całym światem
Z melodią graną za oknem świerszczy

Kropelki rosy błyszczą w mokrych trawach
Jesień już pachnie czerwoną kaliną
Myśli jej krążą o dalekich wyprawach
Lato minęło dla ciebie dziewczyno

W tłumie niczyja
Przypłynął do niej z tym ciepłym deszczem
Gdy tak samotna stała wśród tłumu
Z zimna targały jej duszę dreszcze
Nie mając w oczach odblasku domu

Cerował serce nitkami czułości
Nadzieję wstawił, gdzie wybita szyba
Rozpędził chmury uśmiechem miłości
Sprawił, że chwilę była szczęśliwa

Lecz to co piękne, szybko mija
Zapakowane w złudzenia walizki
Stoi znów w tłumie taka niczyja
Bo obietnice też zabrał wszystkie

Nareszcie ...
Nareszcie wnętrze się zmieniło
Tak, jakby wpuścić świeże powietrze
Nie ma już wspomnień, to tylko było
Dusza się pławi w spokoju wietrze

Co było nie wróci, bo po co ?
Wszystko to były zakłamane chwile
Gdyby naprawdę kochał, zadzwoniłby nocą
Piękna bajka odfrunęła, jak płoche motyle

Nareszcie śmiech całe serce ogarnął
Naiwność rozbiła się w drobny mak
Gdyby ktoś bajek w życiu zapragnął
Wystarczy uwierzyć w miłości smak

Przydrożna dziewczyna
Gdzieś tam przy drodze stoi dziewczyna
W jej oczach widać ślady rozpaczy
Czeka, czy jakiś kierowca zatrzyma
Wzrok na jej ciele, by ją zobaczyć

Za marne grosze sprzedaje ciało
Duszę spowiły przegrane mgły
Piołunem będzie to smakowało
Tak, jak niedawno jej piękne sny

W tym kraju musi sprzedawać siebie
I swe marzenia wyrzucić w kąt
Jemu się zdaje, że w siódmym niebie
Był, i znów w drogę odjechał stąd

Dla niej już nie jest to nawet zabawa
Ukradkiem z oczu ociera łzy
Grosik do grosza od lat odkłada
Niech już się skończą przydrożne sny

Już nie uwierzy w ludzkie oddanie
Że lepsze jutro przywieje wiatr
Że ktoś pokocha i z nią zostanie
Zabierze z drogi, da lepszy świat

Nie ma nadziei w ponurych oczach
Które widziały nie jedno piekło
Koszmary szarpią ją już po nocach
Czy coś by jeszcze jej serce urzekło ?

Samotność we dwoje
Razem siedzą przy stole
Milczą, bo o czym tu rozmawiać ?
Tak niewiele ich łączy
Nie dobrali się w życiu
Chociaż innym mogło by się wydawać  . . .

W oczach pustka i rezygnacja
Walczyć już nie ma o co
Każde ma własne pragnienia
Żadnych wspólnych
Więc nie warto być razem, bo po co ?

Plecy przygarbił żal
Żłobiąc te twarze dojrzałe
A przecież tyle mieli planów
Na początku
Gdy maski na twarzach były przyodziane

Mieszkają jeszcze razem
Pracują wspólnie, budzą się w jednym łóżku
Lecz żyją od lat obok siebie
Samotność we dwoje
To największe nieporozumienie każdego związku


Nie zabieraj jej nadziei
Pozwól jej raz jeszcze podnieść się z upadku
Pozwól dobry losie mieć w sercu nadzieję
Nie skracaj jej dni, których mamy kilka
Z twarzy całą rozpacz niech jej ktoś rozwieje

Nie zabijaj ciała z sercem tak gorącym
Przecież tobie losie to się właśnie uda
W bólu się rodzimy i żyjemy w bólu
Co dnia tu pragniemy, niech się spełnią cuda

Unieś losie głowę tą nisko spuszczoną
Nie zawsze dość siły, by wciąż się podnosić
Rozwiń nad jej ciałem baldachim zdrowia
Nie każ się już dłużej o jej życie prosić

Samotność w życiu
Samotnie kroczysz przez życie
Deszcz kapie ci za kołnierz
Mozolnie ciągniesz ten kierat
Od narodzin, aż po kres dni

Milion myśli masz w głowie
Struny uczuć ostygły
Piękne słowa zamarły
Na wystygłych ustach

Wokół samotność króluje
Choć ręka tkwi w drugiej dłoni
Nie każdy karmi złudzeniem
Serce i swoją duszę

Zacząć od nowa
W popiół się dni zamieniły
Szlag trafił dawno już wszystko
Piekło niech wszystko pochłonie
Skąd brać sił i pomysłów ?

Na lepsze świat się nie zmienia
Co dnia maleje kasa
Ludzi już podłość przerosła
A zdrowie powoli przygasa

W cholerę z wszystkimi planami
Czas, by być tu gotowa
Zmierzyć się z losem na ostro
I zacząć życie od nowa