.........................Życie czasami aż boli.........................
O autorze
www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws

Glittery texts by bigoo.ws

image hosting for myspace

image hosting for myspace

IRA
"Bezsenni"
By Inventive

Szablony i muzyka na bloga
Photobucket Poezja cool myspace layouts

cool myspace layouts

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl E-sancti.net blog quicksnake.pl
Fantasy Myspace Comments
MyNiceProfile.com 2011 już za:|2011 już ma:
Открытки анимации к Новому году Kalina Janowska - uratuj mnie! PustaMiska - akcja charytatywna fotogalerija
RSS
niedziela, 17 września 2006
W innym miejscu

Gwiazdka z nieba mruga do mnie pierwszy raz
Chciaż ich miliony, jakby w jasnym lesie
Tak leniwie płynie nocą dla mnie czas
Otulony mgiełką na niebie bezkresie

Księżyc prześwituje pośród chmurek bruzd
Znów układam na piersiach dłonie nadal życiem czynne
Cichy szept wypływa z półotwartych ust
Dziś już nie twe imię, dzisiaj jest już inne 

Rankiem ciepłe słońce znów oświetli nas
Połączone dusze w miłosnej kaskadzie
Znów zabije serce tak, jak pierwszy raz
Teraz w innym miejscu, już nie w naszym sadzie 


Wkrótce

Czasu tykania chwilą nie złowię
Nad głową mignął przelotny cień
Usta znów milczą po ostatnim słowie
Samotny kończy się dzisiaj dzień

Bliskości dusz już nie posiadam
Na jawie piękno wciąż sobie śnię
Do bladej skroni drżącą dłoń przykładam
Ta cisza wkrótce zabije mnie

Burza

Stąpa noc po grudach ziemi
Dźwiga świata wielkie brzemię
Jak ten nędzarz, co w łachmany
Pozawijał całe swoje mienie

Grom rozświetla czarną ciszę
Deszczem siecze zimnym jak lód
Trwogą jęczy żałosne echo
Kryjąc się w gęstwinie potarganych chmur



Przemijanie

Krople deszczu lśnią na twarzy
I te oczy w kolorze niepojętym
Czas umyka, jutro wyjrzy słońce
Jak spokojny śpiew kolędy

Powiesz nocy, powiesz rankom
O tęsknotach i miłości
Znów odwracasz twarz do góry
Lecz masz dłonie zaciśnięte w pięści

Pod błękitem w tych prześwitach
Nad swym sercem się pochylisz
Powiesz wiekom o swym buncie
Sen z wiecznością ci się myli

Pod chmurami twe wołanie
Iskrzy się jak strumyk perlisty
Raz jest uśmiech, to znów grymas
Z nieba promyk błysnął czysty

Wiatr posrebrza wszystkie włosy
I układa pukiel w miękkość
Idąc ścieżką wszystkich myśli
Dojdzie tam, gdzie twoja wielkość



Było

Temat się urwał, nastało milczenie
Coś się zdarzyło niespodziewanie
Patrzymy w oczy tak obojętnie
Czy ciepło tylko wspomnieniem zostanie ?

I tak już ciągle, i tak już zawsze
Słów moich nigdy już nie usłyszysz
To co łączyło, to rozdzieliło
Pozostał smutek w samotnej ciszy

Za oknem gwiazdy, tuż obok noc
Myśli splątane prawdą o sobie
Serce wystygło, dusza uśpiona
Dlaczego tak ? już się nie dowiem

Dni będą mijać, nastaną nowe
Wszystko co piękne kiedyś tam było
Po co wspominać i po co cierpieć
Choć razem było nam przecież miło

I raz jeszcze . . .

I raz jeszcze za mgnienie śmierci kruchej
Która mieni się blaskami wieczności
Za podmuchem pełnej piersi życia daru
Co przebija się przez mgły ciemności
Tam połączyło się mgnienie z wiecznością
Kropla rosy objęła świt
Cisza wyparowała
W otchłań niebytu

Czymże jest życie, jesli nie westchnieniem ?
Pośrodku ciszy, z głębi ludzkiej piersi
Ulatuje w niebo
Rozciągając skrzydła wiatrom
Budzących podziw anielskich pieśni

niedziela, 10 września 2006
Oszustwo

Tłumnie, gwarno wokół
Niebo przygląda się nam z wysoka
Miasta, ludzie, samochody
Samotnemu człowiekowi łza spłynęła z oka

Każde serce jest samotne
Choć żyjemy w tym ogóle
Pierś westchnęła znów żałośnie
Może ktoś przemówi czule ?

Oszukujesz własną duszę
Czas się dłuży na czekaniu
Zamiast uczuć, gorycz niesie
Życie, które miałeś spędzić na kochaniu

Masz wszystkiego dosyć

Siedzisz zgarbiony ze szklaneczką w dłoni
Masz na dnie koktajl ze smutku i ciszy
Samotność przygląda ci się mąrdymi oczami
Duszy wrota zamknęłaś szczelnie
 Jej jęków i skarg nikt nie słyszy

Z cichych kątów wygląda pustka
Ręce opadły, już ran nie rozdrapujesz
Twój dom, to porażka życiowa
Masz wszystkiego dosyć, już nic nie potrzebujesz

Syzyfowe życie

Jest bezlitosnym tworem
Kijem o dwóch końcach
Kwiatem, który wcale nie pachnie
Niebem, bez ciepłego słońca

Zimnym deszczem na szybie
Wiatrem, który powala
Nocą, bez ukojenia
Co w piersi gniew wyzwala

Głośnym dzwonem bez serca
Krzykiem z głębi duszy
Samotnością w dzień i nocą
Drwiną, co gardło dusi

Tym dla mnie ciągle jest życie
Wiem, bo to wszystko wciąż czuję
Uczucia, to niedorzeczność
A serce, sens życia psuje

sobota, 09 września 2006
Jesteśmy inni

Wokół ciebie ludzie nie lubią twojej inności
Ciągle próbują, by całkowicie zmienić cię
Drwią, szydzą tylko z twojej dumnej samotności
A tak naprawdę, to czego boją się ?

Wciąż w oczy kłamią, mówiąc śliskie słowa
Udają przyjaciół będąc właśnie z tobą
Lecz to nie tak, spokojna głowa
I tak podle obmówią między sobą

Chyba ci zazdroszczą twojej mądrości
Tych czystych uczuć, które ma twoja dusza
Na prawdy życiowe jednak są zbyt prości
Twoja szlachetna postawa ich nie porusza

Takich jak ty, w swej szlachetnej inności
Jest nas wielu i wciąż głośno wołamy
Dosyć już kłamstwa i dosyć upokarzającej litości
Jesteśmy od was lepsi i nigdy się nie poddamy

Z naszych mądrych oczu nie popłyną łzy
I nie mamy jak wy krwi bliźnich na rękach
Nam też czasami spełniają się sny
Podłość i nienawiść nie gości w naszych sercach

Nie chcemy bliskości was, przesiąkniętych fałszem
Słów mówionych  nam kapiących od trucizny
Waszych podłych czynów oblepionych kłamstwem
Naszym duszom już zagoiły się wszystkie blizny


I to już wszystko . . .

I to już wszystko, co życie przynosi
Niebo z chmurami i zimny deszcz
Dusza zmarznięta już o nic nie prosi
Po plecach przebiegł kolejny dreszcz

I to już wszystko, choć to tak niewiele
By uśmiech na buzi mógł znowu zaistnieć
Bezsilne dłonie zaciskasz w pięści
Miraż szczęścia zaraz znów pryśnie

I to już wszystko  . . .


piątek, 08 września 2006
Poczekaj . . .

Poczekaj, mówiło życie
Nie śpiesz się marny człowieku
Te ścieżki twoje tak śliskie
Lecz brniesz nimi wciąż od wieków

Poczekaj, aż nieba dosięgniesz
Gdzie łzy zamienisz w spokój
Położysz swą ciężką głowę
Kwiaty tam pachną wokół

Poczekaj  . . .

I po co ci to wszystko . . .

I po co ci to wszystko
Te wzloty, te upadki
Gdy sercem patrzysz w przyszłość
Los niesie same wpadki

I po co ci to wszystko
Gdy masz uczucia dla innych
Nie ma już wzajemności
Ten świat się staje taki dziwny

I po co ci to wszystko
Po co  ? . . .  wszak nie ma już dla kogo
I po co ci to wszystko
* * *
Nie było życia ozdobą


To życie . . .

To życie, zaklęte w błękicie
Co mieni się każdym oddechem
Jak pieśń najmilsza dla ucha
Rozjaśnia twarze uśmiechem

To życie, zaklęte w złocie
Umieszcza w słońce pragnienia
Promykiem ogrzewa ciało
Budzi uśpione wspomnienia

To życie, zaklete w srebro
Księżyc nad głową zapala
W miliony gwiazd zamienia oddech
I wszystkie troski oddala

To życie, zaklęte w chmury
Pierzasto płynące obrazy
Głowa pełna jest tego
Plany, marzenia są razem

To życie, zaklęte w wiatr
Marzenia w bajkę zamienia
Podmuchom, co pieszczą mą skroń
Każe przywiewać pragnienia

To życie, zaklęte w świt
Co senne otwiera oczy
Zabiera snów piękne marzenia
Umieszcza jawy obraz mroczny
To życie  . . .

wtorek, 05 września 2006
Z jądra wszechświata

Przemija życie, jak żałosna gra
Świata tajemnica, krótka chwila ta
Ale póki trwa graj tą swoją rolę
Zmieniaj maski, wachlarze
Dawaj rozkosz pocałunkiem
Czułym dotykiem łagodź ból
Nieskończona siła człowieka
Przesłana prosto z jądra wszechświata