.........................Życie czasami aż boli.........................
O autorze
www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws

Glittery texts by bigoo.ws

image hosting for myspace

image hosting for myspace

IRA
"Bezsenni"
By Inventive

Szablony i muzyka na bloga
Photobucket Poezja cool myspace layouts

cool myspace layouts

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl E-sancti.net blog quicksnake.pl
Fantasy Myspace Comments
MyNiceProfile.com 2011 już za:|2011 już ma:
Открытки анимации к Новому году Kalina Janowska - uratuj mnie! PustaMiska - akcja charytatywna fotogalerija
RSS
środa, 30 sierpnia 2006
Dzisiejsza noc

Cichym wieczorem nad brzegiem jeziora
Wiatr smutną melodię grał w trzcinach
Pośrodku nieba wyblakłe gwiazdy
Słuchały smętnie zwieszając głowy

Pomarszczone fale obmywały zastygłe kamienie
Pluszcząc wokół wystających brzegów
Gdzieś w dali słychać odgłosy dzikiego ptactwa
Szykującego się do nocnego snu

Księżyc zamknął ciężkie powieki
Zakrywając swoją twarz czarną chmurą
Tylko niebo przygląda się wszystkiemu wokół
Dziś noc nikomu nie przyniesie spokojnego snu

Kiedyś . . . tam . . .

Kiedyś zamilkną wszystkie usta
Na cienkiej granicy cierpienia
Tam zacznie się uśmiech pogodny
Rozświetlony srebrzystą poświatą

Ogrody pełne soczystej zieleni
Obmyją zmęczone bose stopy
Wiatr rozczesze splątane troskami włosy
Wygładzi wszystkie bruzdy na twarzy
Wyrzeźbione rozpaczą krwawiącego serca

Tam po zachodzie słońca
Radosny uśmiech będzie świecił z oczu
Dusza wyprostuje zgarbione plecy
Usuwając z myśli wszystkie chwasty i osty

Nie tak szybko

Spokój się wkrada tokiem myślenia
Daruje światu różę serca
By nie zgubić godnego siebie istnienia

Świata nie naprawisz prośbą, ani złością
Nie pokonasz muru, gdzie ciasne umysły
Lecz i takich nie częstuj pogardą i litością

Jesli coś dajesz, to dawaj szczerze
Gdy fałsz usuniesz ze swej duszy
Dopiero wtedy zaufam tobie i uwierzę

niedziela, 27 sierpnia 2006
Choćbym sama została . . .

Choćbym sama została na świecie
Bez rodziny, kolegów, znajomych
Łzy z mych oczu już nie popłyną
Bo marzenia mam w sercu skromnym

One zawsze mnie ogrzewają
Przepędzają tęsknoty oblicza
Nie powiem, co jeszcze mą twarz rozjaśnia
Bo to jest moja tajemnica

wtorek, 15 sierpnia 2006
Kolejna jesień

I znów płynie jesień obłokiem ze wschodu
Koloruje w parku liście wszystkim drzewom
Pęki barwnych kwiatów przynosisz z ogrodu
Już dni coraz krótsze, pociemniało niebo

Gdzieś nad głową klucze dzikich gęsi
Odlatują tam, gdzie myśl nasza nie sięga
Znów wyciągasz dłonie w górę niepotrzebnie
Wiatr rozkłada skrzydła, natury potęga

Jedna chwila

I znów kolejny minął dzień
Cichutkim krokiem w zapomnienie odszedł
Czy był napewno, czy to tylko sen
Kalendarz kartkę przewrócił bezlitośnie

Wraz z nim odeszła mała cząstka mnie
Jak to ziarenko wysnute z morskiej piany
Mogę odnaleźć go już tylko w śnie
Pamięć poskleja obraz rozsypany

Jak jedna chwila mija całe życie
Odchodzisz w cień zasnuty wgłą
Zaciera ślad kolejny dzień o świcie
Tylko obloki tam wysoko są

Takie chwile

Są takie chwile
Które pamiętasz
Gdy przeszłość przyszłości
A noc do dnia sięga

Są takie chwile
Co niszczą człowieka
Bo dni są ciemnością
I dusza nie czeka

Samotności nie słychać

Znów odgarnia z czoła
Posiwiałe włosy
Zerka wstecz przez ramię
Na przeszłości głosy

Drepcze coraz wolniej
Za życia ścieżkami
W drżącej dłoni ściska
Zasuszony bukiecik z bratkami

Suche oczy wypatrują
Czy poczta nadejdzie
Samotności nie słychać
Pustka wokół wszędzie

W duszy beznadzieja
To kobierzec życia
Cisza też zamiera
Dobiega czas ziemskiego bycia

piątek, 11 sierpnia 2006
Gdyby wszystkie myśli . . .

Gdyby wszystkie myśli zebrać w jeden pąk
Szczelnie zamknąć granicę
Pomiędzy zwątpieniem, a nadzieją
Pragnienia tkane skrycie
Wyjrzą zza skłębionych chmur
Aksamitne obietnice burze życia rozwieją

Kryształ duszy samotnie leżący nocą
Zachwyci blaskiem, oszołomi tęczy kolorami
Owijamy wielki kamyk tęsknoty w liść nadziei
Gdy o poranku wschód słońca budzi nas barwami


wtorek, 01 sierpnia 2006
Po co budzisz mnie . . .

Po co budzisz mnie już teraz
Jeszcze oczy zamknięte ciężką powieką
Spadłeś na mnie jak wiosennym deszczem
Nie chcę  . . .  nie chcę  . . .
Jeszcze chwila  . . .
Jest tak wcześnie

Senność rozbudzona gniewem
Uśmiechnęła się krzywo do ciebie
Nie ośmieli cię dzisiaj mrugnięciem
By malować tęczę na ciele

Gdzieś zza chmury promyk złoty
Uśmiechnięty całą buzią
Wnet przesyła kolejny dzień
Przepędzając z gniewnych źrenic sen