.........................Życie czasami aż boli.........................
O autorze
www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws

Glittery texts by bigoo.ws

image hosting for myspace

image hosting for myspace

IRA
"Bezsenni"
By Inventive

Szablony i muzyka na bloga
Photobucket Poezja cool myspace layouts

cool myspace layouts

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl E-sancti.net blog quicksnake.pl
Fantasy Myspace Comments
MyNiceProfile.com 2011 już za:|2011 już ma:
Открытки анимации к Новому году Kalina Janowska - uratuj mnie! PustaMiska - akcja charytatywna fotogalerija
RSS
wtorek, 24 lipca 2007
Toast życia
Jeszcze piękne myśli bawią w świecie marzeń
Kartki przeszłości pożółkły, opadły
Los zapisany nie zmieni przyszłych zdarzeń
W tym chłodzie życia uczuć resztki zbladły

Zamazany obraz tęsknot i rozmyty deszczem
Przyszłość mirażem mieni się na licach
Gdy nasze świece płoną, to tańczmy jeszcze
I szampanem wznieśmy toast życia

Widok odległy od ideału
Zmieniasz swe wnętrze przez całe lata
Ta dusza nie będzie już taka jak potem
Młodość zachwyca się złudnym pięknem
Nieistniejącym sercem pokrytym złotem

Porzeźbił twarze przemijający czas
Samotność patyną pokrywa serce wytrwale
To już nie pora na górny lot
Wszak człowiek w miłości bywa niedoskonały

Granica pustki już taka bliska
Kroczysz zmęczony do niej pomału
Nic cię nie dziwi i nie zachwyca
Wokoło widok odległy od ideału

niedziela, 22 lipca 2007
Złudzenia odeszły
Kiedyś czekałaś na słowo "Mamo"
Na miłość pomiędzy słowami
Na zwykłe "Jak się czujesz ?"
Dziś wiesz, że nie warto żyć złudzeniami

Nie wymagałaś słów "Kocham cię"
"Jesteś w moim życiu, jesteś jedyna"
Już nawet serce przestało krwawić
Minęła naiwności godzina

Nie warto swego życia poświęcać
Bo po cóż ono komuś potrzebne
Urodzisz, wychowasz i sam pozostaniesz
Choć serce dla nich miałaś wierne

Smutne oblicze zawiedzionej matki
Przegrane życie, nieobecna dusza
Puste ręce, choć nogi niosą
Ten świat już jej nie wzrusza

sobota, 21 lipca 2007
Polsko - polska wojna
Polsko  -  polska wojna nadal trwa
Gdzie piesek przez pola taki wściekły gna
Szczeka coraz głośniej, choć zawsze fałszywie
Da popalić baranom, lwy pogłaszcze po grzywie

Obwąchuje łajno, czy życiorys czysty
Co dnia sika w mury zabytków ojczystych
Wszak to u nas od lat same jaja
Ot i lisek z lasu do nas zapierdala

Zerka z boku na tą nędzną polską psinę
Co mu w pysku widać zwariowaną ślinę
Na przebiegłe nogi założył sobie trepa
Polsko  -  polska wojna jest pod hasłem CEPA

Spieprzaj piesku wreszcie z krówkami, gąskami
Czas wyprzedać obcym te pola z łąkami
Czas rozliczać dziadów, zomowców, czerwonych
Policzyć owieczki, czy wszystkie ochrzczone

Podnieść trza podatki i datki wraz z tacą
Czarni już cierpliwość do opornych tracą
Cały naród złapać za niesforne mordy
Wszak tylko pokorny będzie tutaj dobry

Cztery kacze nóżki za krótkie do biegu
Więc startują inni w najwyższym pośpiechu
Piesek z czarodziejką już spadli ze sceny
A my tu na dole nadal w nędzy będziemy

wtorek, 17 lipca 2007
Nie ściągaj maski
Cięgi od ludzi zbierasz
Gdy tylko ściągniesz swą maskę
Szyderstwem przepędzą marzenia
Kpiną i kłamstwem zamkną ci usta

Zasłoń swą twarz znów szczelnie
Zapomnij o pięknie i prawdzie
Przestań nadstawiać duszę
Na nowe rany, rozpacze

Wszak mieszkasz w tym podłym kraju
Gdzie człowiek w szakala się zmienia
Daj spokój pragnieniom swoim
Zapomnij co szczęście, nadzieja

Maska ci w tym pomoże
I chamstwo na ludzką podłość
Inaczej przegrasz swój spokój
Zostaniesz jak wrak na dnie

Upał
Żar leje się z góry
Wiatr uciekł przed nami
Myśli już nie chcą krążyć
Gdzie schować się przed upałami ?

Ciało rozgrzane i słabe
Chęci znów poszły w zamglone światy
Siedzisz leniwa w basenie
Dostałaś od lata baty

sobota, 07 lipca 2007
Strajk
Strajk lekarzy, pielęgniarek
Jutro może i tancerek
Bo na scenę moi mili
Wszyscy zaraz by włazili

Tak więc pójdą dziennikarze
Tuż za nimi zaś malarze
I tirówki też dołączą
Szmal, mamona wszystkich nęcą

Strajk klerycy wybierają
Bo na tacę mało dają
Innych metod strach się imać
Za coś dzieci trza utrzymać

A na końcu sejm i senat
Już do strajku się tu zbiera
Pędzą również ich kochanki
Żądne kasy te bohdanki

Tylko ta biedota u nas najbiedniejsza
Nie ma sił strajkować, choć jest najliczniejsza
Wie, że wszyscy w rządzie nie dadzą nikomu
Sami wszystko rozkradną
A innym każą  pójść do domu

Kto ocali Polskę, gdzie wszyscy strajkują ?
Kto zadba o dobro całego narodu ?
Gdy się w końcu znajdzie prawdziwy patriota
Może wtedy wszystkich uwolni od smrodu

piątek, 06 lipca 2007
Obłudna służba zdrowia
Wyszli na ulicę, miast życie ratować
W nosie mają chorych, trzeba dziś strajkować
Walczą o pieniądze do własnych kieszeni
A dla chorych w Polsce i tak nic się nie zmieni

Mów mi do kieszeni, nie zaś do ucha
Tak od lat lekarz tu pacjenta słucha
Za państwowe pieniądze wielką łaskę czynią
Za szpitali długi wszystkich wokół winią

A prawda jest taka i wszyscy to widzą
Że kradną gdzie mogą i pacjenta krzywdzą
Każdy chce zarobić godziwe pieniądze
Poskrom więc doktorku swoje własne żądze

Nędza w całym kraju, każdy to widzi
A za to co czynisz, powinieneś się wstydzić
Gdy ktoś chce pomocy uzyskać od ciebie
Wręczasz wizytówkę na prywatną wizytę od siebie

Tak więc czas najwyższy by leczyć doktorów
Może by tak wezwać skutecznych znachorów ?
Mają większe serca i ludzkie uczucia
A naszym doktorkom miast podwyżki
Na czas głodówki rozdać gumę do żucia