.........................Życie czasami aż boli.........................
O autorze
www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws

Glittery texts by bigoo.ws

image hosting for myspace

image hosting for myspace

IRA
"Bezsenni"
By Inventive

Szablony i muzyka na bloga
Photobucket Poezja cool myspace layouts

cool myspace layouts

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl E-sancti.net blog quicksnake.pl
Fantasy Myspace Comments
MyNiceProfile.com 2011 już za:|2011 już ma:
Открытки анимации к Новому году Kalina Janowska - uratuj mnie! PustaMiska - akcja charytatywna fotogalerija
RSS
niedziela, 25 maja 2008
Serce mamy
Jest taki dom z pustymi ścianami
Gdzie z kątów wieje przerażeniem
Tam brak miłości w powszednie dni
Nadzieja jest tylko smutnym cieniem

Wielkie cierpienie od lat tam mieszka
Tak wiele ran jest na tej duszy
Czy kiedyś będzie świeciło tam słońce
Żeby na zawsze te łzy osuszyć

Tak stare życiem są w nim dzieci
A matka co dnia katusze znosi
Miłość marzeniem dla nich jest
O pomoc nikt już nie poprosi

Nad ich losem ściska się moje serce
Wyciągam pomoc na swej dłoni
Obronię wszystkie przed jego złem
Bo ktoś je musi przecież chronić

Łzy płyną po tych smutnych policzkach
Usta ich krzyczą niemą skargą
Gdy tyran znowu podnosi pięść
Ich krew już spływa rozciętą wargą

I chociaż los ich taki podły
Mają w swych duszach ścieżki do marzeń
Chciałyby pobiec dzisiaj tam
Gdzie świat jest lepszy z wyobrażeń

Ich dusze krzyczą niemą skargą
Czemu to ich spotkało Boże
Lecz niebo milczy znieczulicą
Tutaj modlitwa nie pomoże

Gdy chora matka rodzi dziecko
Na świat wydaje takiego syna
Wszczepia chorobę w jego geny
Tacy nie wiedzą co to rodzina

Do pokrzywdzonych wyciągam dłonie
Wyleczę serca, zabliźnię rany
By przestał płonąć krzywdy ogień
Jest im potrzebne serce mamy

niedziela, 18 maja 2008
Wegetacja
Minęły dawno lata młodości
Dzisiaj ma tutaj   . . .  dziesiąt parę
Konto jest puste, nie ma miłości
Los jej już podał wszystko co stare

Kości tak bolą i dziwnie trzeszczą
Zmarszczek nie życzyć takich nikomu
Samotność dusi zmartwiałe gardło
Nie ma własnego nawet domu

Siedzi zgarbiona w czterech ścianach
Chce się pożalić, ale komu ?
Nie jest potrzebna jej wegetacja
Która trwać będzie aż do zgonu

Naiwność kosztuje
Miłość jest fatamorganą
To zwykły zbieg okoliczności
Zawsze bywa przegraną
Pozostawiając w samotności

Wpędza duszę w zagubienie
A serce zamienia w skałę
Myślom przynosi zmartwienie
Życie zamienia w kabałę

Optymizm wpędza w smutek
Zamyka w ciasnym świecie
Taki przynosi skutek
Każdej naiwnej kobiecie

Ozdoby
Oczy są po to żeby patrzyły
A głowa po to żeby myślała
Nie kojarz z sobą to co otacza
Nie będziesz wtedy wariowała

Po co wymyślać co nie istnieje
I co nie tyczy twojej osoby
Chorym człowiekiem być tu nie musisz
Każdy się śmieje z takiej ozdoby

środa, 14 maja 2008
Maszeruj naprzód
Maszeruj naprzód bardzo ostrożnie
Nie zabijając piękna czyichś serc
Sięgaj po wszystko by żyć zamożnie
Kochaj się czule w blasku świec

Maszeruj naprzód zawsze godnie
Pomagaj dłoniom wyciągniętym
Dziel się swą duszą z ukochanymi
Ślij uśmiech ustom uśmiechniętym

Maszeruj naprzód też z uśmiechem
Wpisanym w twoim ciepłym slowie
Niech to, co czyni cię człowiekiem
Wpisuje schemat w godnej ozdobie

Maszeruj naprzód z wielkim taktem
Nie deptaj uczuć z serca płynących
Pozwól na oddech swoim bliskim
Niech będą słońcem dla ciebie wschodzącym

Maszeruj naprzód z wielką miłością
A gdy powieki twoje już zasną
Twa pamięć będzie żyła wiecznie
Bo takie świece nigdy nie gasną

Losie
Losie umacniaj moją wiarę w dobro
Duszy daj coraz większą siłę
Ta wiara w lepsze jutro dla niej
Smutki zamienia w chwile szczęśliwe

Niech mnie nadzieja nie opuszcza
Za wszystkie troski chcę tutaj wiele
Koło fortuny niech się kręci
Fałszywe plewy nareszcie zmiele

Podnieś to życie okryte trudem
Daj mu owoce od lat zasłużone
Proszę o zdrowie, o szczęście dla niej
Pochylę głowę wraz z pokłonem

Daj dla nas obu lepsze jutro
Zabierz zmartwienia by znów być żywym
Nie po to rodzi się czlowiek
By całe życie być nieszczęśliwym

Uczucia w wirtualu
Płaskie uczucia im wystarczają
Kłamią o wszystkim wzajem na czatach
Jest to odskocznią od codzienności
Chłód i samotność jest u nich w chatach

O swych prawdziwych pragnieniach nie mówią
To wartościowe tu się nie liczy
Zwykłe świństewka dla nich wystarczą
Co w głębi duszy każdy tu milczy

Lata mijają, człowiek się zmiania
Wie co prawdziwe gdzieś na nich czeka
Nie każdy plewy odróżni od ziarna
Życie kształtuje co dnia człowieka

A klawiatura stuka fałszywie
Naiwna dusza bywa gotowa
Gra wyobraźni rozgrzewa serca
Płynie z ekranów miłość internetowa

Real szarością, wirtual kolorem
Zapełnia pustkę, zajmuje myśli
Rozum nie wraca w szalone głowy
I tak fantazja uczucia ci przyśni

Nauczono cię
Nauczono cie walki i obrony
W  świecie przesiąkniętym złymi manierami
Pokolenie błaznów, kłamców i chamów
Pośród tych kreatur pozostajemy sami

Nauczono cię twardej postawy
Gdy sumienie zamyka swe usta
Serca nie ma, uczucie to frazes
Dookoła tylko krzyczy zimna pustka

Nauczono cię skrytości myśli
Naciągnięto krzywą maskę na buzię
Usta błyszczą nienaturalnym uśmiechem
Kroki stawiasz mocne i duże

Nauczono cię twardego życia
Gdzie uczucia już dawno umarły
Dziś normalne jest takie istnienie
Gdy w około kamienie i skały

Nauczono  . . .  i chwała im za to
Możesz sięgać po wszystko o czym marzysz
Nie pasujesz już do innego świata
Myśli zrobią wszystko co każesz



Skończona gra
Piękne początki pełne rozmarzeń
Te czyste karty nie zdeptane życiem
Porywy serca, głowy pełne planów
Z głębi pragnienia ofiarowane skrycie

Wkrótce ogarnia rozczarowań barwa
Ślubne kobierce wymoszczone łzami
Serca ogarnia pustynny krajobraz
Wspólne bez sensu jak walka z wiatrakami

Nastaje jesień u schyłku życia
Rozsądek wkracza w skołatane głowy
Umacniasz kroki swojego istnienia
Masz na przyszłość mądry plan gotowy

Tyle wartości otacza cię wokół
Możesz osiągnąć co się tylko da
Nie chcesz grać życia pod cudzą batutą
Przepadły nuty, skończona gra

Pozostanie kamień
Nad głową niebo błyszczy jakoś dziwnie
Ptaki też śpiewają zachrypniętym głosem
Wiatr wysusza życie kwitnącym kwiatom
Szarą mgłą spowite widzenie duszy

Domy z betonu kładą czarne cienie
Na mylnych ścieżkach wiszących nad przepaścią
Czas zostawia zapach nie spełnionych pragnień
Tylko nieznane otwiera opuchnięte oczy

Za dużo było myśli napełnionych nadzieją
Los zmęczone nogi podkulił pod siebie
Kroki się cofają, by nie upaść w otchłań
Milczysz zmęczony potarganym życiem

A kiedy przekroczysz nieznane wrota
Znikną te cierpienia co zniszczyły duszę
Pozostanie kamień, który wypadł z piersi
Lekki jak puch zamienisz się w nicość

Choroba
Wtulam swą twarz spoconą
W czułą miękkość ręcznika
Wchłania kropelki wilgoci
Kiedy mnie lekko dotyka

Otulam wokoło szyję
To ulubiony mój szalik
Głowa od bólu pulsuje
Gorączka ciało me pali

Grypa przykuła do łóżka
Pościele potem znaczone
Niemoc ogarnia ciało
To dni dla mnie stracone

Dziś i jutro
Gdzie chłodne myśli wędrują
Kiedy w sercu miłość gaśnie
Czy tamte słowa kiedyś żyły
Dziś wszystko cichuteńko zaśnie
Gdzie odgłos twoich kroków
I czułość troskliwie dana
Zimna mgła zasnuła obraz
Skulona postać bezsenna do rana
Cisza krzyczy rozpaczą zza ściany
Łez strumienie utworzyły jezioro
Zniknął obraz tak bardzo kochany
Tylko pustka otula wokoło
Dziś i jutro

Czekanie
Czekanie wieczna tęsknota
Czy dzisiaj przyjdziesz do mnie
Bukiet miłości z serca
Trzymam w swojej dłoni
Tam, gdzie splatają się ręce
A oczy związało uczucie
W naszej wspólnej przestrzeni
Tego, co dusza wymarzy
Czekam
Lecz jeśli twój krok jest inny
I myśli błądzą daleko
Zostań
A ja pójdę własną drogą