.........................Życie czasami aż boli.........................
O autorze
www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws

Glittery texts by bigoo.ws

image hosting for myspace

image hosting for myspace

IRA
"Bezsenni"
By Inventive

Szablony i muzyka na bloga
Photobucket Poezja cool myspace layouts

cool myspace layouts

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl E-sancti.net blog quicksnake.pl
Fantasy Myspace Comments
MyNiceProfile.com 2011 już za:|2011 już ma:
Открытки анимации к Новому году Kalina Janowska - uratuj mnie! PustaMiska - akcja charytatywna fotogalerija
RSS
środa, 21 marca 2007
Wyrzeźbiona kroplami łez
Jest to twarz w złoconych ramach
Czule się uśmiecha, chociaż trochę smutno
W głębi źrenic niebo z rajem dla dusz
Zza horyzontu bije łuna jak blade widmo

Matki twarz wyrzeźbiona kroplami łez
Każda zmarszczka jest odbiciem trosk
Choć nie piękna, ale wzrok przyciąga
Zadajesz pytanie  -  Czym był jej los ?

Starość
Czym jest dla na starość
Odpowiem tobie i sobie
Pożegnaniem piękna
Darowanemu tobie

Jest słabością, brzydotą
Ostatnim życia przystankiem
Lękiem przed wiecznością
Nieudanym tworem
Jest człowieczą samotnością

Jest zamkniętą granicą
Tego, co w świecie przed nami
Piękna, wdzięku, siły, wszystkiego
Co bliskością spełniamy

Nikniesz w swoich oczach
Miłość już cię nie zaskoczy
Ręce drżą codziennością
Porozplatanych w czasie warkoczy

Wciąż nadstawiasz ucha
Skąd gra czuła muzyka
Tęsknisz za minionym
A zegar niemiłosiernie tyka

Twarz się marszczy, kurczy
Od prawdy smutnieje
Stawiasz krok niepewny
Po którym się chwiejesz

Nadzieja, radość
Powoli z myśli opada
Przeklinasz swą słabość
Bo losu to zemsta nie lada

Za granicą pustka
Nie daje, lecz zabiera
Szczerzy kły niewiadomą
Która duszy nie wspiera

Starość jest doskonałym tworem złośliwego losu

wtorek, 20 marca 2007
Pomiędzy gwiazdami
Kto dziś tu zawinił, wiatr czy blady księżyc
Drżące słowa płyną ciche, lecz tak śmiałe
Kto dziś pomalował wszystkie te marzenia
Twoje, choć wyznać ich nie chciałeś

Strach zamknął już usta ubrane tęsknotą
Zaplątał spragnione w stalowej sieci
Krzyczą dziś niemo związane niemocą
Choć cząstkę nadziei chcą dłońmi pochwycić

Kto temu dziś winny,  ja czy ty kochanie
Miłość za płytka, czy przestrzeń zbyt ogromna
Zwątpień czas nie goi poszarpanych ran
Pozostaje w dali tylko myśl przytomna

Jak na karuzeli kręci się nasz los
Ktoś temu zawinił, a może my sami
Pozwalamy umrzeć duszom się tulącym
Zgubić wspólną drogę pomiędzy gwiazdami

niedziela, 11 marca 2007
Świat z energii jest stworzony
Sny, marzenia zakopane
Zasunięte zardzewiałą furtką
Klucz zgubiony, zapomniany
Wokół lśnią mokre krople smutku

Ciepłe słońce dawno zaszło
W sercu brak czułego pragnienia
I marzenie także zgasło
Cała twarz jest pełna cienia

Za horyzont tam w oddali
Cień się snuje przygarbiony
Marna cząstka, tacy mali
Świat z energii jest stworzony

czwartek, 08 marca 2007
Tak się kończy życie
Zmienia kształt nad głowami niebo
Wokół jeszcze tańczy kolorowy świat
W środku ty, jak samotne drzewo
Walczysz o swój byt tak od wielu lat

W tym krzywym zwierciadle twoja twarz
Bez nadziei przygarbiona postura
Pusta dusza, już z sercem jak głaz
W głowie szumi tylko szydercza wichura

Ścieżka wyboista, na niej ostre kamienie
Wloką się powoli zmęczone nogi
Na szarych policzkach wielkie cierpienie
Tam na końcu ścieżki czeka sen błogi

Patrzysz, gdzie twój los jeszcze cię rzuci
Chociaż masz na twarzy tylko puste oczy
Gdzieś tuż obok wiatr cichuteńko nuci
Z poranionych stóp czarna krew ci broczy

Ty wiesz, jaką tajemnicę los przed tobą skrywa
Już na samą myśl w piersi serce drży
Czekasz, aż przytuli cię przyjazna mogiła
Niech przywalą kamieniem
 Wbiją drewniany krzyż

Nie chcesz, by licho słyszało twe łkanie
Tak żałosne, jak pogrzebowa nuta
Może czasem przy mogile
Przechodzień przystanie
Obcy, bo takich myśl jeszcze nie zatruta

Czy tam, za linią świeci jasne słońce ?
A obłoki płyną na błękitnym niebie ?
Czy są tam ogrody i kwiaty pachnące  ?
Czy któś tam powita życzliwie ciebie ?

Snują się twe myśli nad tymi polami
Przeplatane wspomnieniem
 Niczym barwne motyle
Marzenia już nie tańczą, nie suną drogami
Zapomniane znikły tak, jak dobre chwile

Po raz ostatni ucho łowi dalekie tony
Liści szelestu, głośny śpiew skowronka
A ze szczytu wieży te złowrogie dzwony
Przywołujące śmierć
Niczym stęsknionego kochanka

Tak się kończy życie przez wielu wielbione
Ustrojone czasem w wianek serc płonących
Los na koniec gasi świece niedopalone
Grzebiąc raz na zawsze
Tęsknoty, marzenia, słońce

piątek, 02 marca 2007
Twój teatr życia
Kurtyna spada skrywając scenę
Chociaż wciąż trwa ostani akt
Zła gra wykrzywia szyderczo usta
Ten spektakl nie doczekał się braw

Te monologi pełne nadziei
Ściągnięta maska odsłania twarz
Życie nie lubi prawdy z głębi duszy
Gromadę nowych znów wrogów masz

To dramat życia pochylił sylwetkę
Widzowie niczym stado wściekłych lwów
Próbuje zagnać cię we własne ramy
Na koniec tobie brakuje już słów  . . .