.........................Życie czasami aż boli.........................
O autorze
www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws

Glittery texts by bigoo.ws

image hosting for myspace

image hosting for myspace

IRA
"Bezsenni"
By Inventive

Szablony i muzyka na bloga
Photobucket Poezja cool myspace layouts

cool myspace layouts

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl E-sancti.net blog quicksnake.pl
Fantasy Myspace Comments
MyNiceProfile.com 2011 już za:|2011 już ma:
Открытки анимации к Новому году Kalina Janowska - uratuj mnie! PustaMiska - akcja charytatywna fotogalerija
RSS
wtorek, 28 marca 2006
My samotni

Przeraża nas cisza panująca w domu
Bo nawet dźwięków nie ma słuchać komu
Przepędzamy ją co dzień, ona ciągle wraca
Zimna, nieprzystępna, tylko życie skraca

Błądzimy bezbronni w tym świecie ciszy
Nikt tutaj  wołania naszych dusz nie słyszy
Radość to wizja niema bez znaczenia
Wystarczy chwilka czyjegoś zrozumienia

Dziwna scena życia

Dziwna scena życia
Z nikłymi aktorami
Niczym białe duchy
Określające się słowami

W przestrzeni nicości
W kłębach lśniących chmur
Z życiowymi cieniami
Beznadziei mroczny wzór

Wyjadę stąd

Znajdę spokojną przystań
Jak najdalej od poznaniaków
Nienawidzę tego plugastwa
Mam dla nich tylko masę kopniaków

Poznaniak natrętna szuja
Zawsze śmierdząca i fałszywa
Brzydzę się tym narodem
Wyjadę stąd pókim jeszcze żywa

Próba samobójstwa

Zapanował spokój w duszy
Całe ciało odprężone
Już wybrałeś swój cel
Plany śmierci ułożone

Schylasz się nad przepaścią
W dole widzisz piękno raju
Tam cię ciągnie jakaś siła
Do tego spokoju gaju

Chcesz zakończyć ziemskie życie
Iść za światłem  -  przewodnikiem
Widzisz go co noc we śnie
Kiedy płynie wąskim przesmykiem

Chcesz iść za nim, lecz nie możesz
Ktoś ci każe zostać jeszcze
Szarpiesz się i krzyczysz głośno
Dusisz się własnym powietrzem

Do żadnego świata już nie należysz
Ziemskie sprawy się nie liczą
Ktoś cię trzyma na uwięzi
Chociaż chcesz już odejść w nicość

Wielka siła wciąż cię trzyma
Znów ktoś mówi, że tak trzeba
Zmusza  byś był mu posłuszny
Nie wyrywał się do nieba

I poddajesz się na koniec
Czujesz w sercu gniew i siłę
Będziesz twardy, bez skrupułów
Chociaż życie nie będzie już dla ciebie miłe


poniedziałek, 27 marca 2006
Zawsze bądź sobą

Każdemu pokaż swoją twarz
Nawet gdy się ona nie podoba innym
Broń swoich racji, własnego zdania
I nigdy z tego faktu nie czuj się winnym

Każdy ma prawo być takim, jakim chce być
I nic innym do tego
Czy jesteś dobry, czy ostatni łotr
Broń stylu życia swego

A ci, co wtykają nos gdzie nikt nie prosił
Nie mają za grosz taktu
Chyba nie muszę podkreślać tutaj
Tego żałosnego faktu

Ludzkie kłamstwa

Z kłamstwem na ustach kroczysz przez życie
Za bohatera się masz
Maleńki móżdżek masz w swojej główce
Nic mądrego nie jesteś w stanie komuś dać

Wiele jest takich żałosnych postaci
Na własny użytek kojarzą bzdury
Skąd im się biorą te chore pomysły ?
Ich głowy spowite w nierealne chmury


niedziela, 26 marca 2006
Teatr ludzki

Teatr ludzki, scena niema
Mimik, gestów i polotu
Kreujemy wszystkie wzory
Ludzkiego tkackiego splotu

Na twarzach sztuczne maski
Zamknięte, ukryte dusze
Czy widzisz moje piękno ?
Dla świata taką być muszę ?

czwartek, 23 marca 2006
Gaszę wiarę

Brnę za długim pociągiem złych wspomnień
Rezygnując z wszelkich wyborów
Próżno się trudzisz moja Nadziejo
Bo śmiesznością radość
A bólem walka z własnym Ja

Odsuwam się w cień
Przecinając smugi mgieł
Zamykam oczy gasząc Wiarę

Wszystko jest bezsensem

Przewartościowałam życie
Wyrzuciłam na śmietnik gwiazdy
Tam,  gdzie było niebo
Wstawiłam dziurę  ...  niech ma każdy

Jakiś naiwniak krwawi nadzieją
A drugi marzy o pieprzonym cieple
Uczucia skowyczą jak pies
Dławiący się kością miłości

Wszystko jest bezsensem

Zegar śmierci

Tyka  ...  a kiedy ten mój kres ?
Dzisiaj, jutro  ...  za rok ?
Przecież człowiecze tego nie wiesz
Więc wyrównaj swój krok

Zegar  ...  a może to los
Który zapisał wszystko w księdze życia
Czasami słyszę jego cichy głos
A tyle uczuć mam jeszcze do odkrycia

Śmierć  ...  czy to kres, czy początek
Różne myśli, różne interpretacje
Tunel  ...  światło  ...  błogi zakątek  ...
Cisza i pustka  -  to moje relacje

A potem już nic

Nie ma mnie

Ranek rozjaśnia mrok
Jakaś mętna melodia brzmi
Wszystkie myśli dawno śpią
Kolejny dzień puka do drzwi

Jeszcze ktoś dobija się do drzwi
Że też się chce komu
Nie  ...  nie chcę  ...  wołam
Nie ma mnie w domu

W codzienności pustce serca
Oderwana nić ze światem
Ćwiczę oddechy umierania
Stojąc przed moim losem  ...  moim katem

Na wszystko za późno

Właśnie dzisiaj
Rozsypałaś się na cząstki
Nogi z beznadziei
Nie możesz zrobić kroku
I ta twarz zastygła rozpaczą

Za oknem śnieg
Przykrywający fałsz i zakłamanie
Te lata  ...  lata nie mają znaczenia

Ból wtopił się w tło

A cienie tańczą na ścianie
Rozdzierane pustką
Za późno  ...  na wszystko za późno


Żyj tylko tą chwilą ...

Żyj tylko tą chwilą, nie myśl co potem
Jutro roześmiało się szyderczo
I zniknęło

Myśli snują się leniwie po kątach
Gdzieś obok gra drwina

Uśmiechnięta od ucha do ucha

Czas wystukuje swój rytm
Kolory zamazały barwy
Tutaj  ...  i teraz

wtorek, 21 marca 2006
Kieruję się własną wygodą

Tak długo, jak muzyka w mej duszy gra
Będę z losem walczyć o marzenia co dnia
Nie szukam u nikogo dla siebie ratunku
Gdy szczęście odnajdę, zamknę w pocałunku

Już nie ma w mym życiu żadnej udręki
Wszystkie pilne sprawy załatwiam od ręki
Nie wznoszę do losu od siebie modły
Chociaż wokoło świat prostacki i podły

Kieruję się własną wygodą, a nie co widzą oczy
Ludzie się nie liczą, nikt mnie nie zaskoczy
Oddycham powietrzem pachnącym jak kwiat
Będę wkrótce zwiedzać ten piękny nasz świat

Tyle pytań

Dziś pytam wspomnienia
Które wszystko pamięta
Czym były dla mnie dawne chwile
I miłość w nich zaklęta

Dziś pytam sama siebie
Co dla mnie naprawdę życie znaczy
Czy warto tak o nie walczyć
Wybrać los tułaczy

Dziś pytam swego losu
Dlaczego przyszłości nie  znamy
Tak wiele pytań, odpowiedzi żadnej
Ale i tak ciągle o coś pytamy

Wiemy o tym

Z poezji oklasków nie zbierzesz
Nie wszystkich poezją wzruszysz
Choć kochasz tą swoją poezję
Poetą jesteś w swej duszy

Z poety się każdy wyśmiewa
Pstro w głowie, same marzenia
Tak mówią wszak wielu jest głupców
I nic ich chamstwa nie zmienia

A my poeci kochamy
Wszystko co piękne i dobre
Błądzimy na skraju tęczy
Myśli mamy swobodne

Dusze mamy wrażliwe
Szukamy prawdy w świecie
Choć wiemy, że jej tam nie ma
Pamiętaj  -  dobra, piękna, uczciwości
W dzisiejszych czasach nie znajdziecie

A tym, którzy poezję kochają
Malujemy baśniowy świat
Barwnymi kredkami poezji
Kto kocha poezję, ten nasz brat

Przypłyniesz cicho ...

Przypłyniesz cicho na morskiej fali
Wiatr twą duszę do mnie przywieje
Da ci swą siłę na dalsze życie
Uśmiechem twa twarz wypięknieje

Na niebie gwiazdy haftują szczęście
Twe ciało oplotą błyszczącą siecią
Pozwól mi rozpiąć furtkę do serca
Mój czar niech będzie dla ciebie podnietą

Przynieś mi garść muszelek

Przynieś mi garść muszelek
Włóż w me wyciągnięte dłonie
Ukołysz błogo morską falą
Na horyzoncie słońce płonie

Zaśpiewaj mewy krzykiem
Otul wiatrem przyjaznym
Szeptem powiedz na ucho
O czymś tak bardzo ważnym

poniedziałek, 20 marca 2006
Jeszcze jestem

Pęknięta szyba z ostatnim promykiem
Nadzieja istnienia znikająca z oczu
Płuca rozdzierane krzykiem
Przemijania nadchodzi czas

Cisza, trwająca dookoła
Zagłuszana lotem ociemniałych ptaków
Ślepiec wędrujący po bezkresie ziemi
Cierń wyrwany z piersi usycha

Życia trud, jak order przypięty na piersi
Zamknięte współczucie, brud szarości
W burzliwych falach zła
Nadal trwam, jeszcze jestem

Nie wierz nikomu

Choćby los cię kopał
Ludzie pluli w oczy
Bądź zawsze sobą
Niech to każdy zobaczy

Nie wyciągaj ręki
Nie proś o nic ludzi
Kuj sama swój los
Nie chciej serca budzić

Bądź odważna, twarda
I nie wierz nikomu
Krocz własną drogą
Do własnego domu

W rozdeptanej duszy ...

W rozdeptanej duszy nieludzki gniew
Dotyka uczuć, niszczy człowieczeństwo
Śmiertelny jad w każdym słowie
Serce zakute w obojętności męstwo

Strzępy wspomnień znieważane co dnia
Pogarda wytycza drogę istnieniu
Poranione odbicie w krzywym lustrze
Nienawiść rozmyta w pustym marzeniu

Szczerość

Czyżby szczerość to coś złego ?
Lecz w ten sposób okazujemy coś swojego
Nie można nikomu nic wmawiać
Czy ktoś chce o tym porozmawiać ?

Zawsze słuchaj zdania własnego
Nie pożyczaj nigdy cudzego
Nie słuchaj bzdurnych morałów
Na świecie nie ma ideałów

Po czyjej stronie wina stoi ?
Kto się do tego przyznać boi ?
Nie osądzam ludzi wokół
Tylko niech mi dadzą spokój !

Rozsądek na swoim miejscu

Trwać w bezruchu nad znaczeniem rzeczy
Zniknąć, dobrze nie czuć niczego
Oddzielić duszę od ciała za wczasu
Być w pełni wolnym, nie robiąc hałasu

Rozsądek na swoim miejscu
Milczenie drogowskazem
Złe dzisiaj ma wielki popyt
Chcę tego, co sama wymarzę

Wrzuciłam w ogień

Moje marzenia wrzuciłam w ogień
Płoną literka po literce
Po co mi nie spełnione
Wolę w piersi kamień, niż serce

Miłość to wielka bzdura
Wymyślona przez ludzi
By omamić, ogłupić
Ludzkie łzy tylko obudzić

Wierzę w jedną prawdziwie
Pieniądz i to nie mały
Należałby wtedy do mnie
Ten piękny świat cały

Sama dla siebie wzorem

O jedną twarz ludzką za daleko
O jeden dom za blisko
Przyczajone wspomnienia
Już obojętne, lecz jest w nich wszystko

O jedną podłość za dużo
Ludzkie odruchy zamarłe
Wszystko wyryte w pamięci
Wymazać się nie da na stałe

Dotykam tęsknoty co dzień
Świat stoi przede mną otworem
Żyję tak, jak lubię
Sama dla siebie wzorem

 
1 , 2