.........................Życie czasami aż boli.........................
O autorze
www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws

Glittery texts by bigoo.ws

image hosting for myspace

image hosting for myspace

IRA
"Bezsenni"
By Inventive

Szablony i muzyka na bloga
Photobucket Poezja cool myspace layouts

cool myspace layouts

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl E-sancti.net blog quicksnake.pl
Fantasy Myspace Comments
MyNiceProfile.com 2011 już za:|2011 już ma:
Открытки анимации к Новому году Kalina Janowska - uratuj mnie! PustaMiska - akcja charytatywna fotogalerija
RSS
poniedziałek, 31 grudnia 2007
Wszystkim życzę


Zabaw cały rok
Sukcesów jeszcze więcej
Uśmiechu od ucha do ucha
I duuuuuuuuuuużo kasy
jak najprędzej



Życzy Kasia


czwartek, 27 grudnia 2007
Los z nas drwi
Kształt w siatce grubych zmarszczek
Puste spojrzenie, tak kiedyś czułe
Zniekształceń mapa czasu
I pamięć odkurzona bólem

Dziś wspomnień pełne kąty
Miotła zmiata z dna, by brud oczyścić
Wydobywa na światło dzienne
Co nie chciało się w sercu zmieścić

Los z nas drwi swą bezduszną duszą
Tak podstępnie i nawet bez kłótni
Starość wkleja bezradność do ciała
Przekreślając nam życie okrutnie

Naiwna nadzieja
Łudzisz się co dnia mały człowieku
Chcesz łapać szczęście pomiędzy gwiazdami
Wyciągasz ręce by sięgać nieba
Masz w oczach tyle naiwnej nadziei

Kiedy się ockniesz i wrócisz na ziemię
Masz w duszy tyle rozczarowania
Smutkiem zakrywasz twarz i serce
Na twojej drodze nie ma już celu

Miłość to miraż, szczęście to chwila
Czy warto gonić ulotne wartości ?
Tęsknisz za bajką niespełnioną
Usiądź, odpocznij, bo nie warto

wtorek, 25 grudnia 2007
Polska bez ściemniania
Zewsząd bieda w Polsce świeci
Bezrobotni płodzą dzieci
Już od rana pijaczyny
Zaczepiają tu dziewczyny

Z głodu dzieci płaczą chórem
Prostak sika gdzieś pod murem
Wrzaskiem cham otwiera pysk
Złodziej sięga po swój zysk

Dzieci, żonę bije mąż
Polska miłość taka wciąż
Urojenia ludzka rzecz
I widownię trzeba mieć

Po co rozum Polakowi
Do głupoty są gotowi
Nedzny, durny ten nasz kraj
Wypnij dupę i na niego sraj

Wyjedź tam, gdzie mądrość jest
Swojej nędzy połóż kres
I jak człowiek zacznij żyć
Lepiej mieć i zawsze być


poniedziałek, 17 grudnia 2007
Kochani, to dla Was życzenia ode mnie
                              



W wirtualnym polu postawiłam stół
Przybrałam choinkę dla Was Przyjaciele
Zaświeciłam gwiazdkę wysoko na niebie
Śląc Wam ciepłe słowa, których jest tak wiele

Byście znali drogę, nawet na zakręcie
Spełnienia marzeń, bogactwa wszelkiego
A najszczerzej życzę, by w każdym momencie
Los Was niech ochrania od wszystkiego złego

Łamię się opłatkiem z serca życzliwości
By był dla Was szczęśliwy i kolejny rok
Niech Wam tu przyniesie radość, wielką miłość
Oraz wór sukcesów na milowy skok



Życzy Kasia

sobota, 01 grudnia 2007
Ludzka komedia
Już za oknem słychać chrzęst uprzęży reniferów
Strojna chojna tu rozsiewa wonie świerków
Stół ugina się od jadła wszelakiego
Wszyscy cieszą się że przyszły do nich święta

Tylko za oknem cichuteńko drży z chłodu
Maleńki ptaszek porzucony przez swą matkę
Nikt nie poda biedakowi okruszynek
Płatki śniegu wnet zakryją jego rozpacz

Nutą obojętności snuje się kolęda
Czas wskazuje puste dusze długim palcem
Gwiazdy też się pochowały w zakamarkach
Nie chciały brać udziału
w tej ludzkiej komedii


Wstawiam już dziś,
bo przez miesiąc nie będę mieć netu.

Zawitała do niej starość
Zawitała do niej starość
W bujanym fotelu
Koc dziurami zakrywa nogi
Z roztańczonymi molami

Kulawy kot poplątał włóczkę
Mrucząc cicho do bezzębnych ust
Ból wykrzywił obwisłe policzki
Śmiejąc się szyderczo z cichych jęków

Przegrany strach przemienia twarz
Zastygła maska bez wyrazu
I tylko te ruchliwe wyblakłe oczy
Błagają o odrobinę ludzkiego ciepła

Przybysz
Cały okryty w niedoskonałość
Stanął w jej drzwiach niezapowiedziany
Przesłał nagi uśmiech autentyczności
Pieszcząc nadzieję sztywnymi palcami

Obnażył się cały przy drinku gestów
Odwracając ego na drugą stronę
Odchodząc zostawił niezapłacony rachunek
I niemą nadzieję na jutro


Kochanek
Cicho szeptał słowa cukierkowe
Rozczesując loki z wszystkich zmartwień
Powygładzał zmarszczki z bladej twarzy
Zaciągając zasłonę nad codziennymi troskami

Wyczarował te ulotne błogie chwile
Prześcieradło znów przestało plecy ziębić
Za zaporą poustawiał wszystkie myśli
Żeby trzeźwo nie patrzyły w jego oczy