.........................Życie czasami aż boli.........................
O autorze
www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws

Glittery texts by bigoo.ws

image hosting for myspace

image hosting for myspace

IRA
"Bezsenni"
By Inventive

Szablony i muzyka na bloga
Photobucket Poezja cool myspace layouts

cool myspace layouts

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl E-sancti.net blog quicksnake.pl
Fantasy Myspace Comments
MyNiceProfile.com 2011 już za:|2011 już ma:
Открытки анимации к Новому году Kalina Janowska - uratuj mnie! PustaMiska - akcja charytatywna fotogalerija
RSS
niedziela, 31 grudnia 2006
Nie chcę już życzeń
Tego sobie tylko życzę
By w kolejnym roku
Nie czepiano mi się więcej
Chcę mieć wreszcie spokój

Fałszywych, zakłamanych życzeń
Niech mi już nikt nie składa
Jestem wszystkim tym zmęczona
Cisza wokół duszy odpowiada

Nic już nie chcę

sobota, 30 grudnia 2006
Tłumy ludzi

Tłumy ludzi na ulicach
Nie znasz dusz tych wszystkich twarzy
Jakby cienie mijane wokół
Ktoś myśli, a inny marzy

Zbiorowa samotność w tłumie
Której czas odmierza godziny
Młodzi, starcy, tam znów dzieci
Snują się wokół rodziny  . . .

Jak w śmiesznym tańcu marionetek
Los pociąga za wszystkie sznurki
Jedni płaszczem błazna przyodziani
Tutaj matka zakłada maskę córki

W krzywych lustrach ludzkich masek
Bez nadziei w lepsze jutro
Poobcinał wszystkie skrzydła
Kat, bo dla nich już za późno

Tłumy ludzi na ulicach
Na tych ciemnych, na tych ślepych
Słychać krok coraz wolniejszy
Tylko duszy każdy jest wierny

czwartek, 28 grudnia 2006
Noworoczny toast
Humor szampański płuca rozsadza
Wszyscy zerkają czy to już czas
By życzyć sobie szczęścia i zdrowia
Niech lepsze życie ma każdy z nas

W górę kielichy szanowni państwo
By się spełniło każde marzenie
Za stary roczek też warto wypić
Za małą chwilkę pozostanie wspomnieniem

To nic, że znowu nam roczek przybył
Bawmy się tutaj ile w nas sił
I życzmy dzisiaj całemu światu
Samych radości i by spokój był

poniedziałek, 25 grudnia 2006
Coraz mniej miejsca
Wciąż za czymś gonisz nadaremnie
Chcesz to uchwycić, choć nie masz szans
Śpieszysz się, pędzisz coraz prędzej
Tyle tych pragnień jest w każdym z nas

Czasami liczysz i odmierzasz
Czy to ma wartość dla ciebie tutaj
Zakładasz dom, tworzysz rodzinę
Która naprawdę to nędzna złuda

A czas też pędzi, życie przemija
Dzisiaj ci wyrósł twój pierwszy siwy włos
Wyrzucasz lustro prawdy odbicia
Skrzywiony obraz, człowieczy los

Moje, czy twoje, a może ich
Czas wciąż przelicza minuty życia
Moje, czy twoje, nieważne dziś
Bo w tym istnieniu
Masz coraz mniej miejsca

Wróżba
Na niebie tyle błyszczy gwiazd
Ta jedna dzisiaj ci powróży
Dokąd tak pędzi życia bieg
W tej szalonej gonitwy podróży

Wyciągnij rękę i uchwyć chwilę
Twoje marzenia nie są zbrodnią
Patrz, tam przed tobą za horyzontem
To los gotuje ci przyszłość godną

Kolory życia
Chwila zadumy nad własnym życiem
Powoli mija kolejna życia godzina
Szara, nijaka w codziennym bycie
Wszak przyjacielem nie jest rodzina

Siadasz pośrodku twardej drogi
Szukasz wokoło tej swojej wiary
Myśli układasz w równy szereg
By nie zapełniać zwątpienia czary

Chwilką jest życie dla każdego
Jak kropla wody w morzu istnienia
Twój płomyk życia jest coraz bledszy
Nie znasz godziny swego przeznaczenia

Życie domaga się wielkiej pokory
Która chce zniszczyć twą silną duszę
Wyzwól raz jeszcze kolory szczęścia
Masz przecież w życiu swe własne wzory

Mówisz tak wiele
Mówisz tak wiele słów na co dzień
Do tych promieni co błyszczą wokół
Cieniom tłumaczysz swoje prawdy
Prosisz swą duszę o błogi spokój

Lecz omijasz te już dawno zapomniane
By spokojnie mogło bić w piersi serce
Niech pozostaną tylko senną mgiełką
Chcoiaż kiedyś tak kwitły jako pierwsze

sobota, 23 grudnia 2006
Świątecznie



środa, 20 grudnia 2006
Zimne tchnienie
Tylko z góry gwiazdka uśmiechnie się
Do mnie
Gdy zmęczoną skroń do poduszki przyłożę
Pusty dzień otuli ciszą, spokojem
Może o świętach jeszcze kiedyś pomarzę

Wokół gwarno
 Siedzą rodziny przy stołach
Mikołaj z długą brodą prezenty rozdając
Uśmiecha się życzliwie do całej rodziny
Co wzajemnie szczęścia życzą sobie
Opłatkiem się łamiąc

Nie ma świąt i choinka nie błyszczy
I tych słów nie wymówią już usta
Cicha noc z błyszczącymi gwiazdami
Za oknem pohukuje tylko pustka

Czułość słów
Jak wczorajsze ślady wspomnień
Pokrył kurz, gdy odeszły w zapomnienie
Już zastygłe ścieżki marzeń i uczucia
Gdzieś z oddali
Noc przywiała zimne tchnienie

niedziela, 03 grudnia 2006
Zużyci

Bezzębne usta, wyblakłe oczy
Laska podpiera chwiejny krok
Nikogo teraz nie zauroczy
Postać powoli odchodzi w mrok

Jeszcze zgarbione widać plecy
Twarz bruzdą czasu zaoraną
Jeszcze maleńki promyk się świeci
W duszy, co życiem jest już sprzedaną

Odejdzie w ciszy, w swej samotności
W nicość co kusi i kłamstwem mami
Uczuć już nie ma i nawet złości
Wszak w swoim życiu pozostajemy sami

. . . nic już nie widzi . . .

Gdzie kolorowe tęcze się mienią
Pędzisz zdyszana na krańce ziemi
Przeszłość została daleko w tyle
Czy wtedy świat wokół ciebie się zmieni ?

Czymże jest bycie tutaj na ziemi ?
Wszak nic nie ma wielkiej wartości
Nauka, praca, dom, obowiązki
Najczęściej życie po prostu złości

Gdzie kolorowe tęcze się mienią
Pędzisz  . . .  a może spowalniasz krok
Za horyzontem ziemskiego bytu
Nic już nie widzi twój pusty wzrok



A ciebie nie było

Biegła do ciebie
Jestem  -  mówiłeś
Wierzyła, kochała
Gorycz zostawiłeś

Tamto już znikło
Rozwiał je wiatr
Odszedłeś, zraniłeś
Pozostał zimny świat

Było migotaniem serca
Zapachem słodkiej pomarańczy
Wirowaniem kolorowych motyli
Czułą parą co na słońcu tańczy

Mówiłeś, pieściłeś
To trwało zbyt krótko
Znów pobiegła na spotkanie
A ciebie już tam nie było  . . .

. . . a ja pytam . . .

Ciągle wzywasz nutę ciszy
Jeśli chcesz, to moją weź
Męczy mnie swym pustym dźwiękiem
Chcę jej wreszcie nadać kres

Patrzy na mnie takim wzrokiem
Chce być tuż obok mnie
A mnie mrozi to spojrzenie
Proszę bardzo, już ją ślę

Chcesz, to dam ci moje niebo
Zachmurzone, przecież wiesz
A ja pytam ciągle losu
Czy na świecie słońce jest ?

sobota, 02 grudnia 2006
Jesteśmy drzewem . . .

Jesteśmy drzewem z drżącymi liściami
Po jednym liściu spada co dnia
Pędzą te liście hen w zapomnienie
Jak czas, który naprzód też gna

Gałęzie gną się już od starości
Życia nie czując ciepłych dłoni
Jasne dni siedzą już tylko w cieniu
Wśród tłumu, gwaru osamotnieni

I tylko jedne otwierasz wrota
By duszę wtulić po same brzegi
W swoje marzenia od lat wyśnione
By nie przykryły ich wrogie śniegi

piątek, 01 grudnia 2006
Wspinaj się w górę . . .

Wyszeptaj co w duszy kołacze
Powiedz, co naprawdę lubisz
Zawieś na szyi korale
Życia paciorki wciąż gubisz

Mów o pragnieniach serca
O chłodzie we wszystkich myślach
O tym, co chodzi po głowie
Lub hasa po sennych baśniach

Sięgaj po krańce marzeń
Pragnienia oblekaj w słowa
Daj siebie życiu na własność
Ludzka to świata mowa

Zamień troski na uśmiech
By zalśnił radosnym dźwiękiem
Podnieś spuszczone oczy
Wyprostuj sylwetkę wdziękiem

A potem tańcz, śpiewaj, fruwaj
Wraz z życiem pięknego walca
Żyj pełnią swego czasu
Wspinaj się w górę na palcach

Rozsuwasz mgiełkę . . .

Rozsuwasz mgiełkę złudzeń
Skropioną zimnym deszczem
Rozplatasz warkocz marzeń
Przepędzasz go na wietrze

Gwiazdka do ciebie mruga
Byś znów nadstawił ucha
Do śpiewu ptaków na drzewie
Czy drżące serce posłucha ?

Masz siłę

Raz jeszcze w życiu zatańczysz
Raz jeszcze obudzisz serce
Na darmo

Wyzwolisz ciepło, przywołasz marzenia
Otworzysz wrota swej duszy
Na darmo

Wyciągniesz dłonie do nieba
Zapragniesz iskierki nadziei
Na darmo

Wymaż  zbędny ból serca
Osusz swe łzawe oczy
Zabij złudzenia

* * *

Masz w sobie wielką siłę  . . .