.........................Życie czasami aż boli.........................
O autorze
www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws

Glittery texts by bigoo.ws

image hosting for myspace

image hosting for myspace

IRA
"Bezsenni"
By Inventive

Szablony i muzyka na bloga
Photobucket Poezja cool myspace layouts

cool myspace layouts

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl E-sancti.net blog quicksnake.pl
Fantasy Myspace Comments
MyNiceProfile.com 2011 już za:|2011 już ma:
Открытки анимации к Новому году Kalina Janowska - uratuj mnie! PustaMiska - akcja charytatywna fotogalerija
RSS
piątek, 30 listopada 2007
"Szczęścia"
"Szczęścia" wciąż krążą tak natrętnie
Głośne, prostackie i pijane
Każda omija wielkim łukiem
A one toczą wściekłości pianę

Wystarczy spojrzeć na takie "szczęście"
A jemu roi się od marzeń
Puste w nich dusze, puste kieszenie
I puste głowy pełne skojarzeń

"Szczęścia" kochają nasze domy
Nasze zarobki, emerytury
Chociaż tak nędzne w tym naszym kraju
Nie wystarczają by załatać dziury

I ja się cofam przed takim "szczęściem"
Które ma przyszłość nędzną, żebraczą
Lepsza samotność od wegetacji
Do czasu, aż oczy
prawdziwe szczęście zobaczą

Dom to jest ciepło i dostatek
Gdzie rozum tańczy pod rękę z sercem
Kochać się, bawić i szanować
Wspólnie pracować,
by mieć wszystkiego więcej

Przepędzić "szczęścia" na cztery wiatry
Niech nam już tutaj nikt nie wlewa
Bo takich mężczyzn godnych uwagi
Od lat można tylko spotkać
W fantazji, którą wiatr cicho śpiewa


niedziela, 25 listopada 2007
Z prochu powstałeś
Gdzie tak pędzimy bez wytchnienia
Niektórzy wierzą, że do wieczności
W myślach powstają ciągłe pytania
Czy to dom płaczu, czy szczęśliwości

Wszystko jest dla nas niewiadomą
Za tą granicą wyznaczoną
Na Ziemi mamy swoją misję
Czy nam się uda, by była spełnioną ?

Pędzi to życie nasze krótkie
Nim się obejrzysz, już widać kres
Nasza samotność w tej wedrówce
Bywa czasami jak bezdomny pies

Z prochu powstałeś i w proch się zamienisz
Wszystko zostawisz, gdy odejść musisz
Ostatnia brama czeka tam na nas
Tego losu nikt nie odrwóci

Czar prysł
Czasami śmiech zamienia się w łzy
I całą radość z serca spopieli
Wyciągasz ręce by bronić się
Dołączasz do tych,
co niebo dosięgnąć chcieli

I nawet gdyby serce ci pękło
A duszę wielki smutek gryzł
Nie poddasz się wewnętrznej rozpaczy
Choć czar twych marzeń dawno prysł

czwartek, 22 listopada 2007
Dusza poety
Nie oglądajmy się nigdy za siebie
Szczelnie okryjmy się szczęścia woalem
Szron się zaplątał w naszych włosach
Nie uzgadniając z nami wcale

Chwytajmy chwile przyszłością lśniące
Uczuć zdobione barwną paletą
Płaszczem tkliwości otulmy serca
Żeby nie upaść przed własną metą

Wrażliwość duszy wzniećmy raz jeszcze
Wiara i radość to dobre podniety
Kreślmy zmysłami drogi do szczęścia
Tego dziś pragnie dusza poety

wtorek, 20 listopada 2007
Toniesz w wyobraźni
Marzyłaś by był po drugiej stronie
Na długość telefonicznego sznura
Na wyciągnięcie ręki,
odbiciu w twoich oczach
Na cichy szept,
by twoja twarz nie była ponura

Jest dla ciebie błękitnym niebem
Lekarstwem w chwili codzienności
Jasną stroną całego życia
Darem losu najpiękniejszej miłości

Lecz telefon głucho milczy już od dawna
Duszę z sercem wciąż zatapia w morzu kaźni
Ciemną nocą pragniesz tej bliskości
Toniesz tylko w swojej wyobraźni

Ciemną nocką ...
Ciemną nocką bez księżyca
Mając myśl za siostrę marzeń
Wznosisz dłoń pod czarne niebo
Oczekując biegu zdarzeń

Usta milczą bez uśmiechu
Dzisiaj zbędne nawet słowa
Pragniesz uciec stąd daleko
Od wszystkiego chcesz się schować

Wiek ciężarem cię przygniata
Pogubiłaś swe marzenia
Usiądź tu, nabierz oddechu
Jutro życie swoje zmieniaj

Nikomu niepotrzebni
Żyjemy tak naprawdę nikomu niepotrzebni
W samotnych domach z drzwiami ze stali
Serca z kamienia, na twarzach maski
Jakbyśmy tylko na śmierć czekali

Myślimy że życie to sen niedoskonały
Tracimy siebie gubiąc własne szczęście
Tworzymy banały ustami kpiącymi
Czekając na miłości wejście

A kiedy nie przyjdzie, gasną nasze oczy
By nikt nie widział spuszczamy głowy
Bo w naszych duszach pozostał popiół
Życiowym cieniem jesteś gotowym

Samotny spacer
Jesień czerwienią liście maluje
Strąca po jednym liściu z drzewa
Do butów czarne błoto się klei
Owoc soczysty na drzewie dojrzewa

Stąpam po scieżkach pustej alejki
Opadłe liście pieszczą mi stopy
Samotny spacer z tysiącem myśli
Czasami nie ma na nic ochoty

Było w tych oczach tyle blasku
By znów nadzieję oswobodzić
Ciepło odeszło w zapomniany kąt
Nikt samotności nie wynagrodzi

Nad głową niebo znów w chmurach tonie
Mgła mnie otula smutnym swym szalem
Wiatr tęskną nutę gwiżdże do ucha
Do domu wracać nie chce się wcale

W wieczór jesienny dusza się kurczy
Po szybach płyną smutne łzy deszczu
Liście już toną w brudnych kałużach
Miłość zawita już tylko w wierszu

Nie zawsze życie bywa spełnione
Nikt się nie rodzi tu na wieczność
Trzymamy swoje życie na uwięzi
Czasem pogodne mamy lica
Czasami jak krzywe kształty gałęzi

Szukamy prostych ścieżek do celu
Na twarzach maski, by nikt nie zatruł
Tej chwili naszej tutaj na ziemi
Która jest krótkim wołaniem wiatru

Co dnia płyniemy w gwarnym tłumie
Po wąskich ścieżkach, szerokich ulicach
Czasami bliscy, czasami obcy
Samotność serca bólem nasyca

Czy sensem życia bywa wędrówka
Te wszystkie dobra nagromadzone
Jak liść na wietrze drży świeca życia
Nie zawsze życie bywa spełnione

Poznaj psychikę kobiety
To jest historia stara jak świat
Z samego sedna życia wzięta
Ona już miała pięćdziesiąt lat
I w domu liczne wnuczęta

On siedemdziesiąt dziadyga miał
A groszem nawet nie śmierdział
Na stare lata gosposię chciał
Lecz rówieśnicy nie chciał

Dziadydze zachciało się młodszej kobiety
Chociaż mężczyzną już dawno nie był
Lecz takich dziadów dzisiaj niestety
Kobiety się brzydzą, choć takim się śni

Kobieta młoda, czy też stara
Chce rówieśnika i z grubą kasą
Nie sflaczałego, wstrętnego starca
Poznaj psychikę całą naszą

poniedziałek, 19 listopada 2007
Ciepło mroku
Zanurzyć się, zagłębić po brzegi pamięci
Nie czuć już bólu, marzeń i pragnień
Z czasu wymazać te piękne plany
Otulić swą duszę ciepłem mroku

Odnaleźć siebie do samej głębi
Przywołać przestrzeń domem pachnącą
Ciepłem napełnić pustą duszę
Zniknąć na zawsze za progiem tęczy

To wszystko co masz
Pedzisz na oślep bez tchu w piersi
Czy jest ulewa, czy świeci słońce
Mijasz w przelocie ludzkie twarze
Daleko w tyle gdzieś znikające

Krzyczysz coś w duszy, lecz nikt nie słyszy
Rytm wystukując krzywemu chodnikowi
Zabrakło celu twojemu życiu
I kogoś, by sens słów twoich złowił

Tylko czasami, gdy zabłysną gwiazdy
Księżyc do ciebie odwróci swą twarz
Kładziesz w poduszkę zmęczoną glowę
To wszystko, co od losu w swym życiu masz

Stracone lata
Posadził w sercu ziarno miłości
Dojrzalsze niż każdy owoc
Dzisiaj już nie masz w sobie radości
Wzywasz niebiosa dla siebie o pomoc

Cichaczem do innej sobie chodziłeś
Chociaż budziłeś się przy niej co rano
Od lat manowcami marnymi błądziłeś
Oblicze twoje było to samo

Dusza zamarła i wciąż powtarza
Zamknąć to okno z którego wieje
Modlisz się dzisiaj u stóp ołtarza
By Bóg znów wskrzesił w tobie nadzieję

Kiedy się budzisz zdrętwiała co rano
Martwym spojrzeniem ogarniasz świat
Wiesz, że już teraz nie będzie tak samo
Najbardziej żal ci straconych lat

środa, 07 listopada 2007
Jesienna kobieta
W parku ścieżkami kroczy dostojnie
Okryta szalem z chłodu jesiennego
Włosy posrebrzył przebyty czas
Dzisiaj je wiatr w pukle układa miękko

Nadstawia uszu na szelest liści
Gęsto spadają z sennych dzisiaj drzew
Słońce schowało głowę za chmurę
Nie będzie grzało tą porą jesienną

Jesienna kobieta o smutnym licu
Dźwiga na plecach worek z troskami
Oczy pobladły samotnym jutrem
Niedoścignione piękno rozmył okrutny czas

niedziela, 04 listopada 2007
Energia ognista
Na granicy nieba z ziemią
Gdzie jest linia świadomości
Słońce piękno rozsypuje
Dla każdego kącik mości

Półszeptami zgarnia ciszę
Smutki twoje pozbierało
Pastelami cię okryło
I serdecznie roześmiało

Przepędziło wszystkie lęki
Wieczne życie wkłada w dłonie
Nowa przyszłość się zaczyna
Schyl swą głowę tu w pokłonie

Łączysz się z tym głównym źródłem
Ze światłością macierzystą
Nie zginęła twoja dusza
Jest energią już ognistą

czwartek, 01 listopada 2007
Światełko miłości


W ten dzień, kiedy w szczególny sposób myślimy o tych, których już nie ma pośród nas  . . .  Którzy istnieją w "Światłości"   . . .  Niech to światełko miłości będzie zawsze z nimi.



Okno już zamknięte
Błądzisz po świecie, lecz to życia mijanie
Ziemski czas mierzony twoimi krokami
Natrętnych myśli tłok, znowu mylisz kroki
Nie uchwycisz blasku, co ci pozostanie ?

Słońce coraz bledsze tak, jak twoje trwanie
Usta już wykrzywia wątpliwości nuta
Dusza pustym okiem popatruje z kąta
W sercu dziś zamiera losu tęskne granie

Nie ma w tobie wiary, jest tylko wątpienie
W dobroć tego świata, w prawdy ludzkich ust
Dzień spochmurniał nagle ciężki od goryczy
Okno już zamknięte, gdzie mieszka sumienie


Taniec żar i kicz
Na wyglancowanych podłogach burdelu
Gdzie leży wyrwany obcas bez pantofla
W kącie rzucona marynarska bluza
Na niej leżąca naga pijana kobieta

Mocne zapachy nędznego alkoholu
I para wijąca sie w tańcu
Rytm i szał, czerń i czerwień
Radość i ból, taniec żar i kicz

W Buenos Aires zrodziło się tango
Z parkietu burdelu wprost na salony
Tango "z różą w zębach", "za pół złotego"
Szalało nieprzerwanie na całym świecie