.........................Życie czasami aż boli.........................
O autorze
www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws www.Bigoo.ws

Glittery texts by bigoo.ws

image hosting for myspace

image hosting for myspace

IRA
"Bezsenni"
By Inventive

Szablony i muzyka na bloga
Photobucket Poezja cool myspace layouts

cool myspace layouts

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl E-sancti.net blog quicksnake.pl
Fantasy Myspace Comments
MyNiceProfile.com 2011 już za:|2011 już ma:
Открытки анимации к Новому году Kalina Janowska - uratuj mnie! PustaMiska - akcja charytatywna fotogalerija
RSS
środa, 23 stycznia 2008
Lecę z tobą
Wysoko nad moją głową
Krąży wolny ptak
Skrzydłami przytula niebo
Rochylając wrota raju

Słońce prześwieca między piórami
Promieniami ogrzewając moją twarz
Czuję się wolna jak ten ptak
Układam usta w paciorki dobrych słów

Błyski w oczach szybują wraz z nim
Tam wysoko,
gdzie nie ma ludzkiej nachalności
Rozmowy z gwiazdami przepełnią serce
A cicha melodia wszechświata
ukołysze do snu

Spokojne myśli nasycę miłością
Powiększając jej granice
na obrzeżach tęczy
Ptaku, co skrzydłami przytulasz wolność
Lecę z tobą tam, gdzie nie ma nienawiści

wtorek, 22 stycznia 2008
Nietrwała nadzieja
Miłość miałeś w źrenicach
Czule pieściłeś słowami
Spragnione usta szeptały
Dotykając mnie myślami

Tęsknota czułości graniem
Oddechy wspólną wędrówką
Coraz krótsze  . . .  i krótsze
Pobudzone naszym pożądaniem

Tańcem bioder szalonych
Dziś oplatasz już inną
Pustka szyderczo wykrzywia
Poszarzałą swoją twarz dziwną

Ciche dni, ciche noce już teraz
Kwiaty zwiędły, opadły liście
Po co komu nietrwała nadzieja
Której niesmak oko otwiera

poniedziałek, 21 stycznia 2008
Z popiołów podnieść się na szczyt
Z popiołów podnieść się na szczyt
Mieć wszystko właśnie co wyśnione
Co dnia zatracać się do bólu
By życie było rozmarzone

Dla myśli moich nie uczesanych
Co krzyczą głośno w mojej ciszy
Milczące zwierciadło przemijania
Głos duszy tylko ciągle słyszy

Nie nadchodzi sen zaklęty w szept
W oknie firanka zapomniana
Wypatruje w ciemności kolejnego dnia
Powieki zasypiają jak chusta
z uczuć wyprana

Prośby niech już nie kryją się
Płomień mej świecy niech nie gaśnie
Zbłąkane ćmy bez skrzydeł już
Które spopielił ogień właśnie

Gdy oczy znów zakwitną spojrzeniami
A słów owoce znowu dojrzeją
Dusza odnowi się na wieczność
Dla moich myśli, gdy noce już dnieją

Przekrzyczę każdą we mnie ciszę
Od szarych mgieł rodzącą się
Pełną tajemnic nie odkrytych
W zwierciadłach których kontury duszy
przeglądają się

sobota, 19 stycznia 2008
Czas mieni się przyszłością
Idziesz sama przez odświętny tłum
Każdy krok, to krok ku spełnieniu
Jeden uśmiech na firance chmur
Zawieszony wzrok jaśnieje w pełni dnia

Nie zawrócisz myśli tam, gdzie nie ma nic
Oprócz rzędu potarganych wspomnień
Pajęczyną oplótł dawne dni
Czas, co mieni się przyszłością

Przemyślenia
Ceń to, co czujesz w duszy
I wszystko to, co kochasz
Stąpaj lekko po ziemi
By nie zakłócić jej ciszy

Oświetlaj swą drogę życia
Światłem migoczących świec
Zanim na starym zegarze
Wybije twego czasu północ

Czegoś się boję
Znam zapach rosy na trawie
Gniew wzburzonych burz
Słyszę jak śpiewa wiatr
W gałązkach dzikich róż

Rozumiem pory roku
Ziemię wtuloną w zagony
Ten świat wokoło mnie
Ręką natury stworzony

Kocham zwierzęcą dzikość
Ciszę ze swym spokojem
Potrafię rozumieć ludzi
Lecz nadal czegoś się boję

Swoje miejsca
Zabrać ci można to, co masz
Lecz nie to co już sam przeżyłeś
Tego nie oddasz, tamtych chwil
Gdy całym sobą czułeś że żyłeś

To te marzenia, dwoje rąk
I wierne serce tam mając
Uczucie stawia ciepły dom
W oknach szczęścia firanki zawieszając

Na fundamencie z zaufania
Gdzie słyszysz głos bliskiego serca
W krzyku miasta i ulicy
Odnalazłeś swoje miejsca

W myślach przestrzeni
Te podobne myśli w głowie
Chociaż nadal nie wiesz dokąd
Budzisz się co dnia do życia
Lecz nie wiedzieć po co, kiedy
Wnet w ciemnościach giną wszystkie

Mgły rozdzieli świeży powiew
Masz złudzenie że znów razem
Żeby sięgnąć jak najwyżej
Żeby mieć, żeby być  . . .

Słowa milczą jak zaklęte
Cisza śmieje się fałszywie
Czas zapomniał jedną chwilą
Gdy o duszy wspomni rozum
Stoisz, a czasami biegniesz
No i  . . .
W tym bezruchu więdniesz

Mierzyć czas - po co?
Mierzyć czas  -  po co ?
Żeby drżeć o stracone chwile ?
Tak ulotne i płochliwe
Jak każde skrzydło motyle

Lepiej jest tworzyć marzenia
Co iskry rozpalą w oku
Serce pogłaszczą czule
Wyciągając go z mroku

Albo rozdawać miłość
By się dwoiła, troiła
By kwitła nieprzerwanie
Jak zdrowy bluszcz się wiła

Lepiej wyrzucić zazdrość
Co usta piołunem wykrzywia
Rozumem życie ogarnąć
By dusza była szczęśliwa

Mierzyć czas  -  po co ?
Albo nadzieję rozdaną ?
Czas ziemski to jedna chwila
Z naszego życia wybraną

Kusi polskich mężczyzn
Kusi polskich mężczyzn
Ma butelkę w garści
Diabeł na rozstajach
Woła  -  Chodź tu  . . .  naści  . . .

Dla głupich "lekarstwem"
Na pogoń życiową
Na wszystkie bolączki
Które mają z głową

Tak ich wabi, nęci
Przyzywa do siebie
Napij się do woli
Poczujesz się jak w niebie

Będziesz żyć na luzie
Świat ci wypięknieje
Wszystkie laski wokół
Dadzą ci nadzieję

Dom i twa rodzina
Przestanie ci ciążyć
A te szczytne cele
Po co do nich dążyć ?

Przestaniesz już słyszeć
Płacze głodnych dzieci
Ich przerażone oczy
Przestaną w nocy świecić

Kilku wciąż się waha
Inni w ręce klaszczą
Są zbyt głupi, ślepi
Stoją nad przepaścią

Oj rozpity tłumie
Kacie swoich bliskich
Krzywdzisz siebie strasznie
Krzywdzisz wokół wszystkich

A wystarczy tylko
Zapytać rozumu
Żeby być człowiekiem
Nie zakałą tłumu

wtorek, 15 stycznia 2008
Takie chwile
Są w życiu takie chwile
Gdy myśli wychodzą zza chmur
A ręce mają ciepłe dłonie
Wyciągnięte prosto do świata

Dusza kołysze uśpione dni
Namalowane paletą barw
Te oczy tak rozmarzone
Szukają jasnych, ciepłych uczuć

Dogonić wiatr na skrzydłach motylich
Twarz obmyć poranną rosą
Tak zwyczajnie dosięgnąć chmur
I usiąść na łuku kolorowej tęczy

Niech jutro przyniesie nam
Los, co otuli ciepłym szalem
A noc przywieje baśń
Odzianą letnim blaskiem

Jego cień
Przeżyte chwile czułością malowane
Dzisiaj jego obraz cisza zakryła
Unosząc nadzieję otuloną marzeniem
By każdej nocy zasypiać w niepokoju

Powoli umierają piękne wspomnienia
Wraz ze złudzeniami rzeczywistości
Boleść ściska twoje serce
Które ślepo wpadło w jego dłonie

Odszedł tak daleko przekreślając plany
Mimo to myślami biegniesz wciąż do niego
Usta nie chcą milczeć
spragnione pocałunków
Gdy za oknem mrok, a twoje ramiona puste

Wiatr szepcze jego imię
Którego dźwięk dreszczem przeszywa
nagie ciało
A splątany dotyk myśli
Pokornie kłania się słabości

Powoli opada ciężka zasłona
Odgradzając duszę od wiary
Stworzonej polotem twojej wyobraźni
By na zawsze zabrać jego cień

Smutek
Smutny świat rozciąga się wokół
W sercu nienawiść do podłego dnia
Gruz się sypie z roztrzaskanej duszy
I na przyszłość zabrakło naiwności

Pięść zaciskasz, by nie zginąć w tłumie
Ludzkich kłamstw okrytych błazenadą
Tą niepewność wczorajszego jutra
Rozmył świt zimowego poranka

Życie jest żartem i w dodatku głupim
Roztańczonym w takt szyderczych nadziei
Marzenia spopielił stos codzienności
Jutro smutno spuściło głowę

poniedziałek, 07 stycznia 2008
Jak te szmaty
Kiedy zaczniesz liczyć lata z melancholią
Twoje myśli opanuje zwykła szarość
Podnieść głowę, to nie koniec przecież świata
Że wkroczyłaś w taki czas, gdzie jest już starość

Popatrz na dni które są cząsteczką życia
Co barwami rozjaśniają twe istnienie
Bierz z nich wszystko
co przynosi tobie radość
Zacznij spełniać każde swe marzenie

Nie zawracaj sobie głowy tłumem wokół
Oni mają własne życie, a ty swoje
Bądź stanowcza, przepędź swoich wrogów
Niech nie leżą jak te szmaty
na drodze twojej


niedziela, 06 stycznia 2008
W telewizji
I dziś w telewizji gra błazen
Tak ględzi sobie od lat
Przedstawia bzdury wspaniałe
Podparte reklamą całe

Już nawet śmiać się nie chce
Bo kłamstwem pokryte wszystko
A błazen głosi - To raj !
Żałosne to widowisko

I kto tutaj z kogo szydzi ?
Kto się tak bardzo ośmiesza ?
Reklamie czy telewizji
Ciągle się w głowie miesza ?

Błazeńska tyrada wciąż pieje
Lecz już nikt nie patrzy na to
Są w życiu mądre rozrywki
Można je mieć w zamian za to